Problem to banalny w swej prostocie. Na pierwszy rzut oka oczywiście, bowiem wiedza i wiara potrafią mocno zwichrować myśli. Gdyby zapytać żyda, chrześcijanina czy mahometanina czy jest Bóg odpowiedź którą byśmy uzyskali byłaby raczej jednoznaczna. Gdyby zaś o to samo zapytać osobę niewierzącą, uzyskalibyśmy zapewne odpowiedź zgoła inną niż pochodzącą z ust wyżej wymienionych. Do tego momentu wszystko jest jasne i niespecjalnie ciekawski osobnik zapewne by się nią zadowolił. Gdybyśmy jednak postanowili pobyć przez chwilę ciekawymi i zaczęli wnikać, wtedy …
Wystarczy zadać wtedy jedno pytanie. Wersja dla wyznawców którejś z religii: „wierzysz, czy wiesz że jest?”. Wersja dla niewierzących: „Nie wierzysz, czy wiesz że nie ma?”. I tu zaczynają się schody. Jeśli w pierwszym przypadku padnie odpowiedź „wierzę”, lub „nie wierzę” w drugim wtedy rzeczywiście wszystko jest jasne. Gdyby zaś padł respons „wiem”, wtedy pojawiłoby się owe zwichrowanie myśli. Jeśli bowiem wierzący i nie wierzący daliby taką właśnie odpowiedź wtedy, moim skromnym zdaniem powinni stracić swój status. Jeśli bowiem interlokutor wie, że jest Bóg, wtedy nie może być on zaliczony do osób wierzących. Podobnie w przypadku niewierzących. Jeśli drogi interlokutorze wiesz, że nie ma Boga, wtedy już nie można zaliczyć Ciebie do stale rosnącego grona ateistów. Oczywiście i jedni, i drudzy mogą się obruszyć na takie postawienie sprawy, niemniej prosta powyższa zabawa słowem powinna ich zmusić do zastanowienia. Jeśli natomiast postanowią, że – podobnie jak to było w przypadku tekstu „Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę” - postanowią udowodnić autorowi niniejszego tekstu, iż obraża ich inteligencję, wtedy... cóż. Tym gorzej dla nich. Znajdują się bowiem na najlepszej drodze do dołączenia do mało zaszczytnego grona fanatyków.
Jeśli dotrwaliście do tego momentu wyjaśnię, że do poruszenia tego prostego/nieprostego problemu zmusił mnie fragment tekstu, na który wpadłem podczas lektury książki Neila Postmana „W stronę XVIII stulecia. Jak przeszłość może doskonalić naszą przyszłość” wydaną przez PIW. Fragment ów jest autorstwa człowieka, który był przez rodzący się naród amerykański uznawany za jednego z ojców założycieli, czyli Thomasa Paine'a w „The Age of Reason”. Oto on:
„Również kiedy słyszę, że kobieta nazywana dziewicą Maryja powiedziała, czy też wyjawiła, iż jest w ciąży bez współżycia z mężczyzną, a następnie że zaręczony z nią Józef oświadczył, że anioł powiedział mu o tym, mam prawo wierzyć w to lub nie; tego rodzaju okoliczności wymagają daleko bardziej wiarygodnego dowodu niż tylko słowa; ale pozbawieni jesteśmy nawet tego – ani Józef, ani Maryja nie napisali o tym sami, znamy tylko relacje innych o tym, iż oni tak powiedzieli – to wszystko oparte jest na pogłoskach, a ja nie chcę opierać mojej wiedzy na takich dowodach.”
Niedługo po opublikowaniu książki Paine został wykluczony z szacownego grona ojców założycieli i musiał uciekać przed aktami przemocy.
0 komentarze:
Prześlij komentarz