Obiecałem Edycie, że przyjrzę się myśli lewicowego filozofa, socjologa, pisarza i publicysty Piotra Szumlewicza. Niestety nie ubawi się tym razem. Przepraszam za to, ale nie odkładam jeszcze broni... Wziąłem na warsztat tekst zatytułowany „Biedna zielona wyspa”, który ukazał się w 5 numrze tygodnika „Przegląd” z 2011 roku. Od tamtej pory nie zrewidował poglądów.
„W Polsce wartość wskaźnika Giniego, mierzącego nierówność dochodów, należy do najwyższych w Unii i wzrosła z 0,26 w 1988 r. do 0,34 w ostatnich latach. Biedzie i wykluczeniu społecznemu setek tysięcy ludzi towarzyszy bogactwo i przepych wąskich elit biznesu. Zgodnie z danymi firmy Hay Group wynagrodzenie polskich menedżerów należy do najwyższych na świecie.”
Redaktorze Szumlewicz udajesz, czy rżniesz głupa? Nie dotarły do Twego ucha wieści skąd wywodzą się ci mityczni bogacze? Nie wiesz acan o tym komu się opłaciły przemiany po 1989 roku? Oczywiście zostawiając świecznikowych polityków w spokoju, bo to, że się spaśli dzięki „służbie” Polsce jest niepodważalne. Przypuszczam, że rżniesz acan głupa i robisz głupkami większość swoich czytelników.
„Politycy rządzącej koalicji od wielu miesięcy przedstawiają Polskę jako zieloną wyspę Europy, jeden z nielicznych krajów, którym udało się bezboleśnie przetrwać kryzys. Niestety za retoryką sukcesu kryje się znacznie smutniejsza rzeczywistość, która nie jest znana większości przywódców europejskich.” Ależ ci europejscy politycy doskonale wiedzą w jakim bagnie tkwi mnóstwo mieszkańców Europy, nie tylko Polaków. Nie dość, że mają to w dupie, to jeszcze do tego doprowadzili swoimi durnymi, unijnymi rozporządzeniami. „Przedstawiciele polskiego rządu bardzo rzadko wypowiadają się o sytuacji na rynku pracy. Trudno się temu dziwić, ponieważ nie mają sukcesów na tym obszarze. Wskaźniki zatrudnienia w Polsce należą do najniższych w Unii Europejskiej. Średnio w UE jest zatrudnionych prawie 65% osób w wieku produkcyjnym. W Polsce pracuje jedynie 59% osób, a kobiet - niecałe 53,0%. Co gorsza, od dwóch lat w Polsce rośnie bezrobocie.”
I tu wrócimy do początku. Powodem dla którego mamy w Polsce tak duże bezrobocie jest działalność starszych kolegów redaktora. To młodzi cwaniacy z PZPR na spółkę ze służbami na gwałt przejmowali przedsiębiorstwa, doprowadzali je do ruiny, po wyprzedaniu wszelkich środków ruchomych potrafili je przehandlować zagranicznym koncernom, które były zainteresowane nie ich restrukturyzacją i dalszą produkcją, ale pozbyciem się konkurencji. Proceder ten kwitnie zresztą dalej. Wystarczy poobserwować poczynania ojca męża czerwonej hrabianki - Kwaśniewskiej do niedawna.
„Sytuacja polskich bezrobotnych również jest gorsza niż sytuacja osób pozbawionych pracy w innych krajach UE. Zasiłek dla bezrobotnych w Polsce w 2010 r. był wypłacany zaledwie przez pół roku i nie wystarczał na zaspokojenie podstawowych potrzeb (stawka podstawowa to 517--646 zł netto). Polscy bezrobotni otrzymują niższe zasiłki nawet od Łotyszy czy Słowaków. Na dodatek obecna koalicja rządowa chce oszczędzać na osobach pozbawionych pracy. W przyszłym roku rząd zmniejszy wydatki funduszu pracy na aktywne formy walki z bezrobociem o ponad 4 mld zł, choć już teraz należą one do najniższych w UE. Zatrudnieni również nie mogą czuć się bezpiecznie. Poziom wynagrodzeń jak na "tygrysa Europy" jest w Polsce bardzo niski.”
I znowu nie ma się czemu dziwić. Wszystko to jest wynikiem funkcjonowania państwa, które wszędzie gdzie tylko można wciska swoje paluchy. Reforma Wilczka wprowadzona niedługo przed „okrągłym stołem” wywołała falę przedsiębiorczości w naszym pięknym kraju. Nie trwało to długo. Bardzo szybko rząd się otrząsnął i zapragnął usprawniać i regulować. W rezultacie powstały przepisy, które uczciwemu przedsiębiorcy nie pozwalają prowadzić biznesu, a efektem jest choćby fala bankructw firm budowlanych – wykonawców i podwykonawców budujących trasy ekspresowe, autostrady i stadiony (kwestia VAT i opóźnionych płatności). Oczywiście wszystko to co pisze red. Szumlewicz znajduje odzwierciedlenie w faktach. Największą bolączką jest jednak jego niechęć do poznania skąd ten syf się wziął. Nie próbuje Szumlewicz odpowiedzieć na niezwykle istotne pytania:
- kto skorzystał na bankructwie i likwidacji polskich przedsiębiorstw?
- kto pisze ustawy korzystne dla mitycznych najbogatszych?
- kto głosuje za bublami, które potem znajdują się w „Dzienniku Ustaw”
- dlaczego płace w Polsce są tak niskie?
Można tak pytać i pytać. Tylko czy to zmieni wybiórcze biadolenie redaktora Szumlewicza?
0 komentarze:
Prześlij komentarz