Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

wtorek, 5 marca 2013

Aby żyło się bezpieczniej

marca 05, 2013 Posted by Onufry Okowita , , No comments

W swej niezmierzonej mądrości towarzysz redaktor Tomasz Lis na spotkaniu ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego podkreślił, że telewidzowie wybaczą wszystko oprócz potraktowaniem ich jak dorosłych i odpowiedzialnych ludzi. W związku z treścią przekazywaną przez towarzysza redaktora i własnymi obserwacjami umiłowanej władzuchny i jej poddanych Janusz Korwin Mikke wyciągnął słuszny, ale jak to często bywa w Jego przypadku, godzący w polityczną poprawność wniosek:
„Otóż po to, aby ludzie byli zabezpieczeni – również przed własną głupotą – wprowadzono zasadę, że człowiek nie może pójść do apteki i kupić sobie, co chce: musi za każdym razem, gdy skończy mu się lekarstwo, pójść do lekarza (albo odstać dwa tygodnie w kolejce, albo prywatnie zapłacić...), dostać receptę i wtedy dopiero dostaje lek. Bo małe dziecko, czy szympans, wszedłszy do apteki, natychmiast wziąłby całą półkę kolorowych pigułek. A po ich zażyciu skutek wiadomy”.
Dla wszystkich choć odrobinkę obeznanych z funkcjonowaniem nowoczesnych społeczeństw oczywistym jest, że powyższa zasada służyć ma bezpieczeństwu ludzi. Bezpieczeństwu ludzi ma służyć monitoring na stadionach (w tym przypadku całkiem słusznie), okamerowanie miast i dróg w całej Polsce, monitoring internetu, instalowanie we wszystkich nowych komórkach i niedostępnych dla zwykłych użytkowników urządzeń do podsłuchiwania oraz całe mnóstwo przepisów i zakazów. Niestety zapobiegliwość umiłowanej władzuchny może się zdać psu na budę bo:
„przecież nawet po zakupie flakonika pigułek można je wysypać na rękę i skonsumować naraz, z wiadomym skutkiem”.
W związku z tym Janusz Korwin Mikke proponuje, znowu całkiem sensownie, podsuwa umiłowanej władzuchnie pomysł, który ma służyć wyeliminowaniu temu niedopatrzeniu. „Dlatego należy wprowadzić zasadę, że po otrzymaniu recepty na zażywanie – powiedzmy – prestarium trzy razy dziennie zostawiamy receptę u aptekarza i trzy razy dziennie idziemy do apteki, by pod czujnym okiem farmaceuty połknąć otrzymaną odeń pigułkę. A kto nie przyjdzie – mandat karny!”
Pomysł wprost rewelacyjny. Umiłowana władzuchna nie tylko udowodniłaby, że dba o zdrowie i bezpieczeństwo poddanych, ale również zlikwidowałaby za jednym zamachem problem kulejących PKS i PKP. Wiadome jest, że w siołach i opolach aptek nie ma, więc żeby dojechać do miasta, czy miasteczka państwowi przewoźnicy mogliby uruchomić połączenia i to dochodowe! Bo kto dzisiaj nie choruje?
Moim zdaniem nie można zatrzymywać się na samym leczeniu. Przecież prawie wszyscy odżywiamy się nieprawidłowo! Aby temu zaradzić trzeba otworzyć licencjonowane przez państwo wyspecjalizowane stołówki, które wydawałyby oczywiście zdrowe i pożywne posiłki. A komu zabraknie w specjalnej książeczce pieczątki ze stołówki, temu mandacik. Jeszcze jakiś pomysł? Może na razie wystarczy...

0 komentarze:

Prześlij komentarz