W ostatnim felietonie Waldemara Łysiaka znalazła się drabinka pokazująca etapy w przełamywaniu tabu i wbijania Ciemnogrodzianom tolerancję, w stosunku do innej orientacji, do ich zakutych główek. Zacytujmy ją: 1. Wyeliminowanie z rejestru zboczeń; 2. Wyeliminowanie z rejestru chorób (łącznie etapy 1 i 2 to uznanie homoorientacji za normalność; 3. Zrównanie praw konkubinatów homo; 4. Przyzwolenie na małżeństwa homo, równoprawne z tradycyjnymi; 5. Przyzwolenie na adopcję dzieci przez homoseksualistów; Przyzwolenie na pedofilię; 7. Przyzwolenie na zoofilię
Dorzuciłbym tu jeszcze przyzwolenie na nekrofilię i wszelkie inne -filie. Bo toleranci się nie zatrzymają. Wymuszą tolerancję do wszystkiego co im przyjdzie do głowy (jak nie uda się tylko propagandą w mediach, to rozpowszechnią getta podobne do tych z Amsterdamu. Oczywiście do ich otwartych na wiedzę główek nie przyjdzie myśl, że „tolerancja” pochodzi od łacińskiego „tolerare” i oznacza „wytrzymywać, znosić, przecierpieć”. I dziwnym trafem odnosi się niemal idealnie do mojej skromnej osoby. Jakoś wytrzymuję, ledwo znoszę i z musu przecierpię, ale nic więcej.
Ale to tolerantom nie wystarczy. Oni chcą abyśmy zaakceptowali.
Jak mam niby zaakceptować pedofilię w wykonaniu wymuskanego żelusia i jednocześnie ją potępiać gdy dzieciaka molestuje duchowny? Biedroń cacy a abp Paetz be? To jest delikatnie zryte. Chciałbym zakończyć dosadniej, pozwólcie więc, że zacytuję znowu mistrza Łysiaka:
Wtedy, kiedy „tęczowi” paradują bezwstydnie ulicami; kiedy demonstrują genitalnie przed gawiedzią; kiedy biorą opinię publiczną za mordę, by zmusić do aprobaty wobec dewiacji; kiedy szykanują opornych, prostytuują dzieci, korumpują władze nachalną retoryką politpoprawnej tolerancji; et cetera, et cetera. Gdy to widzę – mam ochotę użyć panzerfausta i kulomiotu. Nie każdy sapiens jest homo, zasrańcy, wszystkich nie przecwelujecie!
0 komentarze:
Prześlij komentarz