Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

środa, 29 maja 2013

Święto wiosny

maja 29, 2013 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

To już sto lat. Sto lat minęło od premiery, która wstrząsnęła światem muzyki. Sto lat temu w paryskim Theatre de Champs-Elysees pierwsze wystawienie baletu przerodziło się w zamieszki wywołane przez oburzoną publiczność i ich adwersarzy. Mimo wrzasków zbulwersowanych widzów, przedstawienie ukończono. Melomani Paryża nie byli gotowi na tak silną dawkę nowatorstwa dźwiękowego i wyrazowego.
Audytorium zareagowało oburzeniem i jawnym sprzeciwem, jednakże krytyka oceniła dzieło Rosjanina niezwykle wysoko. Dyskusje przeniosły się na ulice i do kawiarni, a w niektórych z nich toczą się do dziś. Nie może to dziwić, gdyż problematyka podejmowana przez balet w połączeniu z dziką muzyką dały efekt piorunujący. A melomanom przyzwyczajonym do pięknych melodii autorstwa innych rosyjskich mistrzów, choćby Czajkowskiego i Głazunowa, muzyka Strawińskiego sprawiła piekło.
Zazdroszczę ówczesnym Paryżanom. Byli świadkami zamieszek wywołanych przez sztukę. Nie przez brutalny mord, zabójstwo VIP-a, panikę na giełdzie, podwyżkę cen kiełbasy. Wprawdzie w dzisiejszym świecie również od czasu do czasu jesteśmy świadkami skandali, ale mogą one wywołać gorzki śmiech, albo pogardliwe uwolnienie plwociny. Bo czyż współczesna sztuka może wywołać wrzask sprzeciwu? Jak choćby inscenizacja „Romea i Julii” z 2007 r. przez charkowski Teatr im. Szewczenki, gdzie aktorzy grali nadzy i wzajemnie malowali sobie ciała ekskrementami wydalanymi podczas spektaklu, „artystka” obierająca kilka godzin kartofle, Olbrychski chlastający szablą zdjęcia, czy sławetne niszczenie Biblii przez Nergala i odgłosy wydawane paszczą przekonujące, żeby publiczność skonsumowała wydarte strony. A w muzyce piosnka trzeciorzędnej śpiewaczki niezwykle popularnej wśród pozbawionej słuchu młodzieży, której tytuł brzmiał podobnie do: „Ups, I did it again”, co i tak jest szczytem artyzmu w porównaniu do hitów okupujących anteny (eska, zet, rmf) skierowane do głupków, półgłówków i ćwierćinteligentów.
Wymienione wyżej „wydarzenia artystyczne” winny zostać zapomniane z racji ich nikłej wartości, ale zostały rozdmuchane przez szukające sensacji media i w przypadku Nergala przez bojowników o religię. A „Święto wiosny” ma ciągle powodzenie i mam nadzieję, będzie je miało jeszcze wiele, wiele lat.

0 komentarze:

Prześlij komentarz