Ataki na żołnierzy w Londynie i Paryżu oraz zamieszki w Sztokholmie to dość czytelny sygnał, że polityczna poprawność uprawiana przez Wielką Brytanię, Francję i Szwecję nie została dostatecznie przemyślana. Od wielu lat, o ile dobrze pamiętam reżimowe media z „Gazetą Wyborczą” na czele, mieszkańcom naszego pięknego i nieszczęśliwego kraju wtłaczana jest do głów specyficzna wiedza. Otóż islam ma być religią pokoju, zaś muzułmanie nie pragną niczego innego, niż życie w zgodzie ze swoją religią.
Zastanawiało mnie zawsze jak Mahometowi i jego spadkobiercom udało się zająć Bliski Wschód, północną część Afryki i jakąś połowę Półwyspu Apenińskiego. W świetle wiedzy przekazywanej przez profesorskie głowy za pośrednictwem reżimowych mediów, wyszło mi na to, że wysłannicy pokoju paktowali, a mieszkańcy zajmowanych terenów pokornie wyrzekali się swojej religii, wojowniczości i alkoholu i stawali się przykładnymi wyznawcami Allaha, zaś spalenie pozostałości wiedzy z aleksandryjskiej biblioteki było całkowicie przypadkowe. W świetle nowych informacji bitew pod Poitiers, Warną, Lepanto czy Wiedniem nie było, zaś wielkie zwycięstwa na mahometanami były w gruncie rzeczy masakrami dokonanymi na pielgrzymach pokoju.
Informacje o udziale muzułmanów w atakach na World Trade Center, madryckie pociągi i londyńskie autobusy są zwykłymi banialukami. Islamiści wcale nie obcięli tasakiem głowy żołnierzowi ale to on sam tak uparcie uderzał szyją w przypadkowo trzymany przez Nigeryjczyka, aż mu głowa odpadła. Podobnie uczynił francuski żołnierz, ale on pechowo trafił na brązowego człowieka z nożem. Zaś zamieszek w jednej ze sztokholmskich dzielnic wcale zostały wywołane przez nie mogących znaleźć pracy i zdesperowanych imigrantów z Finlandii i Polski. Okrzyki „czarnuchy” i „małpy” kierowane w stronę imigrantów okazały się zwykłą kaczką dziennikarską. Wystarczy? Myślę, że tak. To co wyżej napisałem jest, z dwoma wyjątkami, całkowitym łgarstwem. Rzeczywiście media z częścią „mądrych, profesorskich głów” usiłują wtłoczyć do naszych głów wiedzę pasującą unijnej wierchuszce. Zaś informacje o zamieszkach w Szwecji i podejrzeniach o udziale w nich Finów i Polaków pochodzą z portalu forsal.pl. O czym to świadczy? Wystarczy odrobinę pomyśleć.
Rosnąca ciągle, dzięki imigracji i wysokiej dzietności, diaspora muzułmanów w krajach należących do Unii Europejskiej zaczyna coraz głośniej domagać się rzeczy, które unijna wierchuszka próbuje wyrugować z etnicznych europejczyków. Wyrugowanie homofobii, równouprawnienie płci, umniejszenie religii, zakaz bicia dzieci i cały bagaż nowoczesności łamanej przez wielokulturowość dla muzułmanów? Wolne żarty! Oni domagają się szariatu! Dociera to powoli nawet do wybitnie poprawnych politycznie administratorów fanpejdża Stowarzyszenia Ateistów. Szkoda jedynie, że wybiórczo i ciągle nie potrafią wyciągnąć z tego wniosków. Zastanawia mnie jak długo jeszcze muzułmanie będą robili swoje i czy czasem ataki na żołnierzy nie pasują choć trochę do scenariusza wymyślonego przez francuskiego prezydenta w „Eurodżihadzie” Marcina Wolskiego. Jeśli jest to robota odpowiednich służb, wtedy... Wtedy cała powyższa pisanina jest niczym łańcuch do psiej budy z gumy do żucia.

0 komentarze:
Prześlij komentarz