„Najlepszy rząd to taki, który najmniej rządzi” to stara zasada, która obecnie odchodzi niemal wszędzie do lamusa. Jeśli zerkniemy ponownie na ostatnie doniesienia medialne, szczególnie te powiązane z ujawnieniem przez byłego współpracownika amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego Edwarda Snowdena, sprawę Juliana Assange i tych, którzy dostarczali mu dokumentację, przekonamy się, że obecnie rządy rządzą więcej niż to potrzebne, a na dodatek chcą wiedzieć wszystko. Oficjalnie wszystko, co może zagrozić bezpieczeństwu państwa i jego obywateli. Wiedzą o takim stanie rzeczy podzielił się z mediami, które nie omieszkały rozpowszechnić tego na pierwszych stronach gazet i jako wiadomości dnia w stacjach radiowych i telewizyjnych. Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), której głównym zadaniem ma być wyłapywanie potencjalnych terrorystów, ekstremistów i przestępców, miała szpiegowała europejskie instytucje. W publikacjach tłumaczono, że dzięki temu Amerykanie nie tylko mogli słuchać rozmów przedstawicieli Unii, lecz także mieli dostęp do ich e-maili i dokumentów przechowywanych w komputerach. Inwigilowano podobno aż 38 placówek Unii Europejskiej oraz jej państw członkowskich. Ponadto brytyjska agencja wywiadowcza GCHQ miała podsłuchiwać niemieckich obywateli i w ramach koleżeństwa przekazywała informacje Amerykanom. Poza tym niedługo później wyszło na jaw, że podobnych praktyk imali się również Francuzi.
Sprawa jest zdaniem komentatorów poważnego kalibru, bo szpiegowani byli nie zwykli obywatele, którzy inwigilowani są w po 11 września, nad czym mogliśmy już dawno przejść do porządku dziennego, ale urzędnicy sojuszniczych krajów. Na dodatek informacja wyciekła w przeddzień rozpoczęcia pertraktacji między USA a UE w sprawie nowego paktu handlowego o wartości kilkuset miliardów EURO, ta zaś ma przyczynić się do połączenia Ameryki i Europy silniejszymi więzami. Warto się tutaj na chwilę zatrzymać i powiedzieć STOP! Dlaczego zwykłego obywatela można inwigilować na każdym kroku, zaś szpiegowanie urzędników jest nie do przyjęcia? W jaki sposób obywatel stał się figurką, którą można dowolnie sterować a jednocześnie wymagać od niego obywatelskiej postawy? Czy właśnie na tym polega demokracja, którą podpierają się politycy wszelkiego autoramentu podczas dyskusji ze swymi adwersarzami? Czy temu ma służyć PRAWO tworzone przez urzędników państwowych?
Ponad półtora wieku temu Henry David Thoreau napisał: Czy obywatel powinien – choćby tylko na chwilę, choćby w najmniejszym stopniu – podporządkowywać swoje sumienie prawodawcy? Po co w takim razie każdy człowiek ma sumienie? Myślę, że nade wszystko powinniśmy być ludźmi, dopiero zaś potem obywatelami. Należy kultywować szacunek dla sprawiedliwości, a nie dla prawa. Jedynym obowiązkiem jaki mam prawo wziąć na siebie, jest postępowanie uważane przeze mnie w danej chwili za stosowne. Wiele prawdy kryje się w powiedzeniu, że korporacja jest bez sumienia; ale gdy tworzą ją ludzie prawi, sama też ma sumienie.
Czy dzisiejsze rządy i zatrudnieni przez nie urzędnicy składają się z ludzi prawych? Mam co do tego poważne wątpliwości, zważywszy choćby na to, że dopiero niedawno znaleźli się, pośród setek tysięcy współpracowników rządów, pierwsi nieposłuszni, którzy dostrzegli niegodziwości czynione przez instytucje rządowe i wyjawili je światu. Rządy zaś za pośrednictwem „niezawisłych” sądów tych nieposłusznych obywateli zabiją lub wtrącą do dożywotnich cel. Czy to się godzi, zwłaszcza, że przewin dopuściły się rządy, a szczególnie rząd amerykański? Henry David Thoreau konstatuje: Jaką postawę powinien przyjąć człowiek wobec teraźniejszego rządu amerykańskiego? Moja odpowiedź brzmi: wszelkie powiązania z nim są hańbiące. Ani na chwilę nie jestem w stanie uznać za mój rząd tej organizacji politycznej, która jest jednocześnie rządem popierającym niewolnictwo.
Możecie powiedzieć: „Ok, ale to wszystko USA, GB, Francja!” Odpowiem, że owszem, ale czy wiecie czym będzie teraz szefował gen. Bondaryk?
0 komentarze:
Prześlij komentarz