Dziwną mamy inteligencję w naszym pięknym ale nieszczęśliwym kraju. Od wielu już lat trwa kampania na rzecz konieczności postępowania etycznego. Etykę wprowadzono, wprawdzie z marnym skutkiem ale jednak, jako zamiennik lekcji religii w szkołach, wprowadzono ją do programu studiów, trąbią o niej merdia... I co? Pstro!!!
Prawnicy, lekarze, politycy, dziennikarze, pisarze (są chlubne wyjątki) mają ją w końcówce jelita. Wprawdzie można próbować ich rozumieć bo ponoć pecunia non olet, a pieniądze są milsze człowiekowi niż bliźni, ale gdy połączyć brak etyki ze specyficzną formą geniuszu, pojawi się niewiarygodna mieszanka.
Taka właśnie mieszanka wypłynęła niedawno w Olsztynie. Aby nie być ciąganym przed „niezawisłe” sądy nazwiska głównych aktorów nie podam (znajdziecie na poniższej fotce, na którą trafiłem wczoraj na fejsie). Na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie pewien młodzieniec postanowił napisać licencjat. Jego promotorem został własny ojciec a recenzentką własna matka. Koniec historii!
O poziomie inteligencji i etycznym zachowaniu obecnej polskiej Inteligencji wnioskujcie sami. Ja nie mam siły.

0 komentarze:
Prześlij komentarz