Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

środa, 19 lutego 2014

Diagnoza Twardocha cz.1

lutego 19, 2014 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Niedawno Szczepan Twardoch udzielił wywiadu „Tygodnikowi Powszechnemu”. Przekonywał w nim, że Polska wyruchała zdecydowaną większość Polaków z czym mógłbym się zgodzić gdyby nie jedno małe ale. Po kolei jednak. Temu byłemu konserwatyście a obecnemu, jak sam się określa państwowcowi – lewicowcowi nie podoba się sytuacja jaka panuje w urbanistyce: Na przykład urbanistyka. Przestrzeń publiczna. Co za potworny syf panuje w Polsce! Syf wynikający z całkowitego chaosu, regulowanego wyłącznie przez rynek. Nawet w tych dzielnicach, gdzie istniały dobre tradycje, czyli na terenie zaboru pruskiego, na Śląsku i tzw. Ziemiach Odzyskanych, wszystko to po 1989 r. przykryło się obrzydliwym naciekiem, tą wielką rzygowiną chaotycznie rozrzuconych podmiejskich domków z katalogu, billboardów; płacht reklamowych, płotów z betonu... W PRL-u było pod względem planowania przestrzennego o wiele lepiej, bo było jakoś: Tychy, Nowa Huta, MDM w Warszawie, to przy tym, co dziś powstaje, arcydzieła.
Panie Twardoch. Zaczynam podejrzewać, że acan zmierzasz w stronę totalniactwa. Jaki cudem przyszło acanowi do głowy, że to co dzieje się w urbanistyce ma coś wspólnego z wolnym rynkiem? Czyjeś słodkie podszepty? Słyszałeś acan o czymś takim jak plan zagospodarowania przestrzennego, o odrolnieniu ziemi, pozwoleniach na budowy? Jeśli tak (a wiem, że tak jest) to jakim cudem możesz przypuszczać, że deweloperzy tak chętnie budują między zagonami kartofli i buraków, na poletku, do którego prowadzi polna drożyna? Pstryk w ucho!
Zła architektura dużo mniej szkodzi przestrzeni niż zła urbanistyka. Te osiedla daleko od szosy poupychane byle jak, byle gdzie, każde inne, określą kształt kraju na dziesięciolecia. Już określiły. Żyjemy i żyć będziemy w syfie. I to jest właśnie to, czym jest Polska w swej fizycznej postaci. To nie jest wina zaborców komunizmu,Jałty. To Polska zrobiła sama ze sobą. Nikt inny nie jest temu winien.
Nie Polska to zrobiła, ale ludzie przy korycie nie pozwalający na stworzenie dobrego prawa, a właściwie je wypaczający. I to niemal wszyscy! Od najwyższych stołków po podnóżki. Bo każdemu musi coś kapnąć. A w jaki sposób miałoby kapać, gdyby istniało prawo mówiące, że na własnej ziemi mogę budować co chcę i kiedy chcę. Deweloper nie musiałby kupować ziemi daleko od szosy i tworzyć mikroskopijnych działeczek, bo miał za mało daru przekonywania... Pstryk w ucho! Mocniejszy tym razem, bo ocierasz się acan o odpowiedź.
Zgoda, świadczy to znakomicie o przedsiębiorczości Polaków, ale świadczy również o absolutnym braku instynktu państwowego. Ja nie mam o to pretensji do ludzi, którzy to robią, żeby dzieci nakarmić i spłacić kredyt. Problem leży w tym, że nie ma żadnego mechanizmu, który poddałby te przestrzenne skutki przedsiębiorczości jakiejkolwiek kontroli. Dlaczego wspólnota - czy to na poziomie samorządowym, czy państwowym - nie wydała z siebie żadnych narzędzi kontroli? Nie wiem. W efekcie przecież jak już sobie cale to Podhale zasrają reklamami noclegów i oscypków to w końcu będzie tam tak brzydko, że ludzie przestaną do nich przyjeżdżać.
Noż przecież nie dość, że totalista to jeszcze ma ludzi z Podhala za skończonych idiotów. Jak, nie przymierzając, Amerykanów pchających nadobne usteczka do wrzącej kawki. Gdy przestaną przyjeżdżać to i rozwiązanie podhalańczycy znajdą sami. Nie mocą ustawy... Pstryk w ucho!
Wydaje mi się, że III Rzeczpospolita zawiodła znakomitą większość swoich obywateli. Większość Polaków została przez Polskę wyruchana. I z jakimś wstydem to mówię, bo mnie to nie dotyczy, ja sobie daję radę, robię to, co lubię, i mnie akurat w Polsce dobrze, nikt mnie, żeby sprawę ująć po marksistowsku, nie alienuje od wyników mojej pracy Ale ja oczywiście jestem w wyjątkowej sytuacji. Nie wyzyskuję nikogo ani nie daję się nikomu wyzyskiwać. Nie jestem właścicielem firmy ani w tej firmie nie pracuję. Czuję się raczej jak jakiś rzemieślnik, ktoś zupełnie na zewnątrz tego kieratu.
Normalnie nie zdzierżę. Polska jest krajem, nie państwem bo całkiem niedawno pewien wielki duchem mały wzrostem patriota podpisał traktat akcesyjny. Kraj nie jest zdolny do ruchania kogokolwiek w cokolwiek. Decyzje o takim a nie innym kształcie gospodarki podjęli pewni ludzie. Część z nich znamy – to ci co chlali wódę przy okrągłym stole. Części się domyślamy, bo cosik za duże cienie mieli Jaruzelski czy Michnik, a rzeczywistych mistrzów marionetek nie poznamy chyba nigdy. Ci ludzi nie są Polską! Strzał w ucho!
Mocniejszego dowodu na porażkę III RP nie znajdziesz. Dwa miliony Polaków wolało zaryzykować wszystkie niedogodności związane z emigracją, wolało zgodzić się na immanentnie z nią związane upokorzenia, niż zostać w ojczyźnie. Dlaczego? Dlatego, że ojczyzna ich wyruchała. W ojczyźnie życie było zmaganiem się z rzeczywistością. A kiedy pracują na etacie w Wielkiej Brytanii, wykonując najprostsze prace, zmagać się nie muszą, po prostu żyją.
Panie Twardoch. Wszystko to po łebkach takie jakieś. Wyjechało grubo ponad dwa miliony. Fakt! Gdzie niby mieli pracować? W jednej, drugiej, czy trzeciej stoczni? W dziesiątkach firm odzieżowych, w fabrykach samochodów i motocykli, w kopalniach, w fabrykach sprzętu audio, w cukrowniach, mleczarniach? Gdzie mieli pracować? Ojczyzna to sprzedała i ludzi na kuroniówkę wywaliła? Błądzisz acan, że czytać hadko!
Dam chwilowo spokój bo mnie jucha zaleje!

0 komentarze:

Prześlij komentarz