Pismak z wp.pl dziwi się: Na wakacjach we Włoszech od rolnika kupimy oliwę, we Francji wino, a w Niemczech lokalną kiełbasę. Polski rolnik nie może sprzedać nawet kiszonej kapusty ani ogórków małosolnych. Grozi mu za to kara w wysokości nawet 120 tys. zł.
Polscy rolnicy podlegają najbardziej restrykcyjnemu w całej Unii Europejskiej prawu, które nie pozwala im sprzedawać swoich przetworzonych płodów rolnych. Dżemy, kompoty, a nawet zapakowane w torebkę sałata będą w myśl naszego prawa produktem nielegalnym, jeśli farmer będzie chciał je sprzedać na targu czy u siebie w gospodarstwie. Choć rolnicy przeciw idiotycznemu prawu protestują, to na razie zmian w ustawodawstwie brak.
I dlaczego pismaku z wp.pl dziwisz się? Wżdy rolnik dopłaty z Brukseli dostaje! Po co mu jakieś drobne za zapakowaną w torebkę sałatę? Wypełni kilkanaście papierków, złoży w urzędzie i panisko. Do połowy lata może codziennie piweczkiem za wiejskim sklepem się raczyć z innymi paniskami. A co, stać ich! Z Unii dostali!
A skoro dopłaty dostają, to i idiotyczne prawo im dodali. Nie jest to bynajmniej jedno durnowate prawo, które wyszło ze sformatowanych czaszek urzędników hodujących hemoroidy w belgijskiej stolicy. Ogórek musi mieć odpowiedni rozmiar, aby można go uznać za prawdziwego ogórka i sprzedać. To samo z mandarynkami. Marchew nagle owocem się stała. Każdy zwierz hodowlany trzeba kolczykami zdobić i kenkarty im wyrabiać. A ubij zwierza sam, jak to ojciec i dziad czynili i na dodatek uwędź zrobione z nich wędliny, nie daj Panie własnoręcznie zrobione, dymem z drzew wyciętych z własnej ziemi... Zabulisz chłopie, oj, rolniku tak, że powróz ino szykować.
Pismaku z wp.pl nie mam pojęcia co masz w główce, ale skoro dostarczasz teksty temu portalowi to odradziłbym Ci sporządzania tekstów krytykujących brukselskich socjalistów. Z roboty wykopią i kłopot gotowy.
Jeśli zaś masz jaja warto by zadać na portalu jedno pytanie: czy ziemia odziedziczona po dziadach albo kupiona za prawdziwe pieniądze należy rzeczywiście do właściciela? Moim zdaniem odpowiedź brzmi – NIE!!! Nie można przecież na „własnej” ziemi nic wybudować, nie można wyciąć drzewa, nie można zaciąć kury, nie można sprzedać (tu msza pismaku rację) ani sera, ani kiełbasy, ani wina, ani miodu pitnego, ani nalewki...
No chyba, że urzędnicy wydadzą odpowiednie papierki! Ale czy to jest normalne? Żeby urzędnik musiał wystawiać papierek po to aby człowiek człowiekowi mógł coś legalnie sprzedać?
0 komentarze:
Prześlij komentarz