Towarzysz Gęgacz nr 2, czyli Wielce Szanowny premieru Tusku odczopował karonady i wypalił z wszystkich luf do Janusza Korwin-Mikke. Dziwnym trafem niemal w tej samej chwili wypaliła do prezesa Nowej Prawicy cała otaczająca go armada. Jeszcze młody, ale wyglądający niezwykle nobliwie, europoseł Paweł Kowal wyciągnął Korwinowi Hitlera. Danuta Hübner wystosowała apel do kobiet, aby w żadnym razie nie zagłosowały na kandydatów z Nowej Prawicy. Poseł Hofman zagrzmiał, że nie można takich ludzi traktować poważnie. Co wygruchał swoim gołębim dziobkiem premieru Tusku? Ano to, że w swojej książce Janusz Korwin-Mikke, zaleca mężczyznom, aby gwałcili swoje żony...
Niewiarygodnym zbiegiem okoliczności mam w swoich zbiorach książeczkę pana Janusza zatytułowaną "Vademecum ojca". W te pędy więc do niej sięgnąłem i oto co znalazłem:
Jeśli żona robi Panu awanturę o chleb, to zapewne nie chodzi jej wcale o chleb, tylko o to, że Pan ją zaniedbuje (zwłaszcza sexual-nie), nie poświęca dostatecznej uwagi, ewentualnie chce ona coś załatwić za cenę zgody na koniec kłótni.
Mimo tej wiedzy unikanie kłótni byłoby błędem. Powód kłótni nie zniknie. Pominięcie dyskusji byłoby kamieniem obrazy, a odżywka (w odpowiedzi na pretensję o kupno nieświeżego chleba): „No dobrze, już kupię Ci tę sukienkę!" — acz jest tym, o co żonie chodzi, wywoła wściekłość, gdyż świadczy o przejrzeniu jej taktyki, a tego kobieta nie daruje. Owszem, łaskawie zgodzi się wreszcie sukienkę przyjąć, ale będą fumy i następna awantura w drodze.
Jeśli prawdziwym powodem do awantury jest pierwszy z wymienionych, to trzeba małżonkę po prostu... no, wśród prawników są spory, czy zgwałcenie własnej żony jest karalne. Ale w tym przypadku oskarżenie Panu nie grozi... A i w pozostałych zalecam raczej jakiś gest dramatyczny (vide KATASTROF TEORIA) niż międlenie ciągle tego samego i powolne ustępowanie.
Po męsku trzeba: albo-albo. Przecież tego ona od Pana w gruncie rzeczy oczekuje!
Co siedzi w kobiecej głowie? Czego Ona w rzeczywistości oczekuje? Nawet gdybym pożarł beczkę soli, nie zdołałbym na te pytania odpowiedzieć. To, co się dzieje w alkowie, w alkowie powinno pozostać. Chyba że jedna ze stron przekroczy granice. Wtedy niema zmiłuj...
Zastanawiające jest to, dlaczego nagle cała banda czworga, wraz z doczepkami rzuciła się na prezesa Nowej Prawicy. Czyżby w oczy zajrzał strach, że ktoś zacznie ich rozliczać za doprowadzenie Polski do ruiny? Za dziwacznie napisane ustawy i tysiące mniejszych przekrętów i setki grubszych afer. Wizja zamiany garniturków na więzienne uniformy nie jest zbyt zachącająca...

0 komentarze:
Prześlij komentarz