Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 16 maja 2014

Ścierwo nad ścierwami

maja 16, 2014 Posted by Onufry Okowita , , , No comments


Pytanie, dlaczego wracam do wydarzenia raptem sprzed kilku dni, jest co najmniej dziwne. Pół fejsbuka cieszy michę: Hura!!! Jesteśmy w finale!!!, a kilka dni później: Hańba! Nasze cycate dziewuchy przegrały z … nie wiadomo czym! Fakt. Było, minęło. Niemniej wydarzenie śledziło miliony i warto coś na ten temat napisać. Tym bardziej że zwycięstwo kiełbasianej Kazi (czy jak na tę istotę wołają) wywołało wątpliwości, czy jury wydało bezstronny werdykt.

Ludzie z wyrobionym gustem muzycznym obchodzą tego rodzaju „konkursy” szerokim łukiem. Na nieszczęście jest takich w naszym pięknym i nieustająco nieszczęśliwym kraju, a także w całej Europie, zdecydowanie mniej niż pochłaniaczy muzycznej szmiry. Przerażająca większość populacji Europy, o ile w ogóle przejawia zainteresowania muzyczne, kieruje swe gusta ku odmóżdżającej papce serwowanej codziennie w popularnych stacjach radiowych. Mogłem się o tym przekonać, oglądając fragmenty tzw. konkursów talentów dostępnych na youtube. Z reakcji obecnych na widowniach człowieków można wywnioskować, że jedyny kontakt z muzyką przez duże M, mają wtedy, gdy uda się przemycić na listy przebojów jakąś chwytającą za serce pieśń w wykonaniu artysty z widocznym defektem (niewidomy Bocelli). Śpiewający arie brytyjski sprzedawca telefonów komórkowych, czy polski żołnierz musieli walczyć z falą pisków, jaka zazwyczaj pojawia się, gdy popiskujące sieroty typu Justin Bober czy Hana Montana (pewnie wiecie, o kogo chodzi), zaczynają bluzgać na scenie.
Wypada mi się zgodzić z Wojciechem Cejrowskim, który w wywiadzie przeprowadzonym przez to wiecznie zdziwione dziecię Piotra Kraśko, stwierdził, iż szkoda pieniędzy na takie barachło, jakim jest Eurowizja. Dzisiaj obejrzałem nowego Maxa Kolonko i miałem wątpliwą przyjemność, pierwszy raz w życiu, usłyszenia fragmentu piosenki reprezentującej Polskę na konkursie. Ostatni raz taki chłam słyszałem, gdy w radio Marek Kondrat zawodził coś o mydełku Fa.
Ciekawym, czy ten cały Donatan jest tak szatańsko inteligentny, że pisząc owego gniota, przypuszczał, iż trafi z nim na Eurowizję? Sądzę, że Max Kolonko się myli. Kiedy do sieci trafiła angielska wersja „szlagieru” o wiernych, pięknych i zawsze gotowych Polkach?

0 komentarze:

Prześlij komentarz