Jest kiepsko, jest źle! Ba, jest wręcz ch...jowo!!! Do momentu, gdy dowiedziałem się o kolejnym, błyskotliwym pomyśle urzędasów z ZUS, sądziłem, że padnie on za kilka ładnych lat. Zawartość mózgoczaszki spoczywającą między narządami słyszącymi wszystko oprócz dzwonków telefonu została zaalarmowana raptem kilka minut temu. Dotarło do niej bowiem to, że ZUS-owi nie wystarczył skok na nasz szmal oddawany od kilkunastu lat do prywatnych funduszy emerytalnych. Co do niej dotarło? Ano to, co sumiennie obwieściło na swoim profili fejsbukowym Pitu-Pitu: Przedsiębiorco - jeśli Twoja żona udzieli Ci pomocy przy prowadzeniu firmy (ugotuje obiad, zajmie się dziećmi, zaparzy kawę) ZUS może uznać to za współprowadzenie przez nią Twojej firmy i nakaże zapłacić składki: 1042 złote co miesiąc.
O tym wydobytym z odmętów umysłu chorego psychicznie dusigrosza pomyśle ZUS informuje ZUS POX.pl: Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych wprowadziła pojęcie „osoby współpracującej z osobą prowadzącą działalność gospodarczą”. Osoba taka, pod względem obowiązku opłacania składek ZUS, traktowana jest tak, jakby sama była przedsiębiorcą. Takimi osobami współpracującymi są, wg ustawy: małżonek, dzieci, rodzice, dzieci drugiego małżonka, dzieci przysposobione, macocha, ojczym, jeżeli pozostają z przedsiębiorcą we wspólnym gospodarstwie domowym i współpracują z nim przy prowadzeniu działalności. Osobą współpracującą nie jest natomiast brat i siostra przedsiębiorcy. (…) Konsekwencją uznania członka rodziny za osobę współpracującą jest obowiązek odprowadzenia za taką osobę pełnych składek ZUS. Za każdego członka rodziny pomagającego w prowadzeniu firmy, przedsiębiorca powinien zatem zapłacić składki ZUS na takich samych zasadach, jak za siebie samego.
Ciekawym kiedy ZUS zacznie wystawiać na licytacje swoje marmurowe siedziby?
Trochę mniejsza dawka idiotyzmu dotknęła również radnych pięknego miasta Poznania. Wymyślili oni, że każdy z plażowiczów, któremu zechce się obmyć rzyć w poznańskim kąpielisku, będzie policzony. Domyślam się, że trzeba będzie stworzyć kilka nowych etatów i zatrudnić na nich absolwentów matematyki albo rachunkowości. Rajcy poznańscy wyznaczyli też limity dla poszczególnych kąpielisk. W Jeziorze Strzeszyńskim w tym samym czasie w wodzie będzie mogło przebywać maksymalnie 1000 osób, w Rusałce 700 osób, w Malcie 600 osób, a w Jeziorze Kierskim 500 osób.
Oczywiście sporządzona przez urzędników ewidencja, ma posłużyć wykoncypowaniu ile toalet ma stanąć nad kąpieliskiem oraz ilu ratowników będzie dbać o bezpieczeństwo uszczęśliwionych Poznaniaków nad wodami tych pięknych (wiosną, jesienią i zimą) jezior.
Straszno czy śmieszno?


0 komentarze:
Prześlij komentarz