Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 6 listopada 2014

Gdzie ci mężczyźni?

listopada 06, 2014 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Robin Williams (1951 - 2014), o którym nagle przypomniały sobie miliony ludzi na całym świcie, zagrał był swego czasu w filmie "Świat według Garpa" nakręconego na podstawie książki Johna Irwinga o tym samym tytule. Odnoszę wrażenie, że i książka, i film zostały w naszym pięknym i nieszczęśliwym kraju zupełnie zapomniane. Jest to co najmniej dziwne. Dlaczego tak sądzę? Już wyłuszczam!
Otóż od jakiegoś czasu lesbijki, pedziki i transwestyci na spółkę z feministkami zanudzają świat pełnymi pasji słowami o ich prawach. A to chcieliby się w obliczy prawa żenić/wychodzić za mąż (albo coś tam innego), a to zmieniać płeć za pieniądze podatników, a to w obliczu prawa kupować sobie - oj adoptować - dzieci... Do tego feministki najchętniej zamieniłyby się miejscami z mężczyznami, co im się swoją drogą czasem udaje. Jako drobny przykładzik mogę podać to, że wreszcie amerykańskie kobiety wywalczyły sobie to, że będą traktowane "identycznie" jak mężczyźni. Będą mogły walczyć na pierwszej linii frontu (hurra!), a nie jak do tej pory pełnić służbę na tyłach. Nie byłyby jednak sobą, gdyby nie zaznaczyły, że będą zdawać o wiele łagodniejszy egzamin z przygotowania fizycznego, ale... oj tam, oj tam!!!
Wracając do rzeczy przypominając sobie treść książki muszę zaznaczyć, że jej bohaterowie są niejako prototypami wspólczesnych nam nowoczesnych ludzi. Ot choćby mateczka Garpa, prototyp feministki, chcąc zajść w ciążę wykorzystała do tego obandażowanego od stóp do głów pacjenta, którego jedyną sprawną i nieporanioną częścią ciała był zwis męski zmieniający swą postać w garści zdeterminowanej kobiety. Był również osobnik, który z futbolisty amerykańskiego stał się "kobietą", postać wielce ciekawa, bo posturę i urodę podobną do naszego byłego komucha, dzisiaj posłanki na sejm, połączył z krewkością innej głośnej ostatni istoty zwanej Rafarafa (?). I wreszcie sam Garp łączący karierę pisarską z gotowaniem obiadków, praniem, sprzątaniem i innymi czynnościami niegodnymi prawdziwego mężczyzny...
Dlaczego przypomniała mi się ta właśnie książka? Ano z racji niezmiernie zajmującego wywiadu z Philipem Zimbardo zamieszczonego w "Newsweeku". Psycholog doszedł do wniosku, że młodzi mężczyźni stracili męskość, że stali się (tu użyję mojego określenia) wiecznymi chłopcami zafascynowanymi grami, fejsikiem i waleniem konia przy pornusku z redtuba. Dziwna rzecz, ale coś w tym jest. Stykając się od czasu do czasu z gówniarzerią w wieku dwudziestu kilku lat, mam coraz mniejszą ochotę na potrząśniecie ich ręką przy powitaniu. Mam wrażenie, że są coraz bardziej pizdowaci...
Warto jednak zastanowić się dlaczego tak się dzieje, o czym Zimbardo się nie zająknął, o i o co przeprowadzający wywiad łajza nie zapytał. Ano zapytajcie trenerów co oni mają z mamusiami, które nie życzą sobie aby ich pociecha, nie daj Panie, się spociła...
A jak postanowi wspólnie zamieszkać dwójka rozpieszczonych młodych ludzi, z których ani jedno, ani drugie nie potrafi nawet jajka usmażyć... A kilka miesięcy potem powstaje nowy blog kulinarny! Jaja!!!

0 komentarze:

Prześlij komentarz