Byłem na piwku z uroczą dziewczyną o wdzięcznym imieniu Marysia. Niezapomniany wieczór, który obudził chodzącego trupa do życia :) Nie wiem dlaczego, ale to właśnie Zosie, Marysie, Małgosie, Monisie wywołują w Waszym pismaku więcej pozytywnych emocji niż Anny, Agnieszki, Patrycje, Anety, ale tak jest i już! Więc byłem na piwku z Marysią, do dziś nie mogę się z tego otrząsnąć, w sensie jak najbardziej pozytywnym (szczególnie gdy zaprezentowała różnicę między talią osy i niewiarygodnie kobiecymi biodrami oraz biustem - a wszystko w odzieniu! - zresztą nie dla psa kiełbasa!). I podczas rozmowy, która zeszła na patriotyzm, zapytała mnie czy nie sądzę, że Kaczyński nie robi tego wszystkiego co robi dla Polski. Właściwie bez namysłu odpowiedziałem, że nie. On to robi dla władzy, nie dla Polski.
Walka o władzę jest niewiarygodnym fetyszem. I tak było właściwie od zawsze. Efektem dążenia do skupienia jak największej władzy w garści, co wiązało się z niewiarygodnym nadmuchaniem ego o tę władzę walczących, były największe nieszczęścia Polski (zabory, wrzesień 39, powstanie 44, mroki stalinizmu). Nic one nie nauczyły tych, którzy zaczęli "rozdawać karty" po 1989 roku, właściwie od 24 sierpnia tego roku, kiedy to pierwszym powojennym niesocjalistycznym (przynajmniej w powszechnym odczuciu) premierem został Tadeusz Mazowiecki. Efektem ćwierćwiecza "demokracji" w Polsce stało się to co zobaczymy za oknem. Piękne fasady, a za nimi rudery.
Tak mamy piękne nowe osiedla, Polacy jeżdżą drogimi furami, budowane są autostrady i ścieżki rowerowe, ale... za co? A wróćmy na chwilę do Polski szlacheckiej. Zastaw się, a postaw się! Taki samiuteńki typ myślenia. Tu pożyczymy z banku (cholera wie kto jest jego prawdziwym właścicielem, tam "poratujemy się" pożyczką z szemranej instytucji finansowej... a wszystko to pod zastaw. Nie ma różnicy czy robi to państwo, czy pożyczamy sami, bo wszystko to i tak spada na nasze barki.
A gdy słyszę, że to wszystko robione jest z myślą o dobru Polaków i Polski to mnie coś trafia! Może o dobru ściśle wyselekcjonowanych "Polaków" z wierchuszki, służb i tych, którzy są znajomymi królika. Marysiu droga, jak można posądzić kogoś o to, że robi wszystko dla Polski, skoro on sam nie kupił nic osobiście od wielu już lat? Czy człowiek, który poświęca się dla swoich poddanych musi otaczać się na każdym niemal kroku całą bandą wysportowanych typków z kamizelkach kuloodpornych? Za których to Ty Marysiu, no i ja, i wszyscy moi incydentalni czytelnicy solidarnie płacimy? Czy dba o Polskę osobnik, który za garnitury, sukienki dla żony, czy skromne, tradycyjne (ośmiorniczki) obiadki płaci naszymi pieniędzmi? Proszę Cię!
Włącz proszę na chwilę plazmę, albo wiadomości na vod tvp i popatrz na naszych (tfu!) wybrańców, a potem poszukaj fotek z ich młodości. Mnie się chce rzygać, że do władzy dorwali się ludzie o mentalności fornali. Na zakończenie tego marudzenia przytoczę kilka cytatów, które w swoich opowieściach o Mordimerze, przemycił Jacek Piekara.
O wizerunku: Choroba szybko wzbogaconych fornali. Im bardziej jesteś nikim, tym bardziej pragniesz, żeby cały świat kręcił się wokół ciebie.
O obyczajach (patrz nagrane rozmowy wierchuszki przy biesiadzie): No, ale nie dziwota, bo cham nawet jak się przystroi w piórka, zawsze chamem zostanie.
O uczciwych ludziach: Uczciwi ludzie nigdy nie będą rządzić, a wiesz czemu? Gdyż uczciwi ludzie chcą zarobić na chleb własną pracą, a ci, co rządzą, chcą zarobić na luksusy, wykorzystując tych co pracują. Bo nic innego robić nie umieją, jak tylko wymyślać durne przepisy i wprowadzać nowe podatki, żeby mogli więcej ukraść. A im więcej kradną, tym większy mają apetyt.
I co może uczciwy człowiek w tym rządzonym przez bandę fornali kraju?
0 komentarze:
Prześlij komentarz