Stęskniliście się za jedynym i niepowtarzalnym inkwizytorem Świętego Officium z siedzibą w Hez-Hezronie, Waszym pokornym sługą Mordimerem Madderdinem? Jeśli tak, możecie się wreszcie choć odrobinę nasycić jego specyficznym poczuciem humoru, inteligencją i przerażającą wręcz skromnością. Oto bowiem jakiś czas temu, nie wiem kiedy bo, wstyd się przyznać, zaprzestałem peregrynacji po księgarniach i hipermarketach. Grunt, że się wreszcie doczekaliśmy!
Zanim wspomnę o zawartości, muszę się oburzyć i zakrzyknąć: Jakże to mości Piekara?! Jak w ogóle waść śmiesz oddawać do rąk spragnionego czytelnika taką wątłą książczynę? Veto, powiadam. Veto!
Za cienkie to to. Raptem jedno opowiadanie i mikropowieść. Tylko apetyt zaostrza! Ale widać mości Piekara poszedł po rozum do głowy i na emeryturę oszczędza! Raczy czytelnika małymi porcyjkami i inkasuje od wydawcy małe co nieco. Nasz ulubiony autor wie, że jeśli sam na starość nie odłoży, to będzie miał ekskrementa nie emeryturę!
Jak wspomniałem nowy tom przygód mistrza Mordimera składa się z opowiadania, w którym nasz umiłowany inkwizytor próbuje rozwikłać zagadkę zaginięcia (zdefraudowania) okrągłej sumki oraz z mikropowieści. Ta ostatnia poświęcona została poszukiwaniom młodej i pięknej niewiasty, która to pewnego dnia zaginęła w Hez-Hezronie. Poza tym poznamy tu okoliczności pierwszego spotkania naszego bohatera z Pierwszym i Drugim...
Jeśli oczekiwaliście tajemnic, lejącego się strumieniami wina, intryg i pięknych oraz chętnych kobiet... nie zawiedziecie się. Gdy oczekiwaliście na to aby nasz inkwizytor pokazał swój kunszt w torturach... to niestety. Nie ma tutaj łamania kołem, szarpania kleszczami czy przypiekania na wolnym ogniu. Delikwenci wiedzą, że lepiej chwilę pośpiewać niż cierpieć katusze. Oto kunszt podejścia psychologicznego! Poznajcież go!!!
Oczywiście Piekara nie byłby sobą, gdyby nie ujawnił czytelnikom kilku tajemnic rodu niewieściego. Dzięki niemu wiem, że aby ewentualna teściowa nabrała respektu do mojej osoby, muszę uzbroić się nie za cienki i nie za gruby kijaszek oraz sprać od serca jej siedzenie w miejscu ustronnym. Poza tym gdyby mi przyszło do głowy ożenić się, żona moja musi pochodzić z bogatego domu i mieć mało gładkie oblicze. Im dziewka bowiem gładsza, tym bardziej harda i nie wie czego chce...
Reasumując, za krótki ten dziewiąty tom mości Piekara, za krótki!
0 komentarze:
Prześlij komentarz