„Na ukraińskiej ziemi władze zmieniały się jedna z drugą. Miały jeden wspólny cel: zniszczyć wszystko, co ukraińskie, rozbić jedność naszego narodu. Nieważne, czy do więzienia na ulicy Łąckiego kierowała polska policja, niemieckie Gestapo czy radzieckie NKWD. Ich głównymi więźniami byli bojownicy o niepodległość, członkowie ruchu wyzwoleńczego. Więzienie na Łąckiego było nie tylko więzieniem, ale katownią, gdzie dochodziło do zbrodni przeciwko ludzkości.” Słowa te padły z ust wielkiego „przyjaciela” Polski i Polaków, obecnego szefa SBU, czyli Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Walentyna Naliwajczenko. Wiecie już dlaczego pismak słowo „przyjaciel” umieścił w cudzysłowie? No!
Ten „przyjaciel” Polski i Polaków postanowił, że 11 listopada, podczas obchodów Święta Niepodległości odwdzięczy się dwóm gorliwym. Niezalezna.pl zamieściła notkę: „Dzisiaj Święto Niepodległości. Podczas uroczystości w Krakowie redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz został uhonorowany medalem Służy Bezpieczeństwa Ukrainy. To podziękowanie za zaangażowanie w walkę o wolność Ukraińców”. Drugim udekorowany to Przemysław Miśkiewicz ze Stowarzyszenia Pokolenie, jeden z twórców Ligi Republikańskiej. Pogratulować po prostu. Pogratulować, że wywiad największego „przyjaciela” Polski udekorował dwóch obywateli innego kraju!
Według Bohdana Piętki „po przewrocie w lutym 2014 roku szeregi SBU zostały zasilone neobanderowcami z Prawego Sektora i „Swobody” oraz że funkcjonariusze SBU są podejrzewani o dokonanie zbrodni wojennych podczas walk w Donbasie.” No ale tam zginęli nieprzyjaciele Polski, czyli Rosjanie...
Wychodzi więc na to, że Ukrainę trzeba wspierać. Dało nam przykład dwóch „mężów stanu”. Pierwszy z nich to były prezydent III RP Lech Wałęsa, który według Jana Niewińskiego kilka dni po wręczeniu Witalijowi Kłyczce i Olegowi Tiahnybokowi nagrody jego, jakże skromnego imienia, w wysokości 200 tys. euro, „poleciał do Kijowa, gdzie w cerkwi składał kwiaty i bił pokłony przed tablicą upamiętniającą tzw. „bohaterów” Ukrainy. Owi „bohaterowie”, to bandyci z UPA, którzy w sposób wyjątkowo bestialski dokonali ludobójstwa na 200 tys. Polaków i 80 tys. Ukraińców, o innych narodowościach nie wspominając”.
Drugi polski „mąż stanu” i według wielu jego wyznawców, największy patriota, czyli były premier Jarosław Kaczyński, kilka miesięcy temu stał pod czarno-czerwonym sztandarem OUN-UPA i pokrzykiwał „Sława Ukraini, Herojam sława!”. Ci, którzy równie wesoło je wykrzykiwali, zapewne wiedzieli, że ów okrzyk to „zawołanie-pozdrowienie banderowskich bojówkarzy. Po każdym zakończonym akcie mordu na bezbronnej ludności cywilnej Kresów taki właśnie okrzyk wznoszono”. Pogratulować Kaczorowi wiedzy i ukraińskiego patriotyzmu, pogratulować!

0 komentarze:
Prześlij komentarz