Oj nagromadziło się w ostatnim czasie wydarzeń wartych wzmianki, nagromadziło! Niektóre z nich wyzwoliły burzę publikacji na całym świecie (egzekucja na redaktorach pisma „Charlie Hebdo”), w naszym pięknym i nieszczęśliwym kraju (WOŚP i cwaniactwo Owsiaka) i prasie lokalnej (sukces obrońców naszej granicy południowo – wschodniej). Mimo, że są różnego ciężaru gatunkowego, łączy je wspólny mianownik. Zacznę od najmniej ważnego.
Pismaki z lokalnego portalu infobrzozow.pl podali, że: „Przemyt 300 niebezpiecznych termometrów rtęciowych udaremnili funkcjonariusze Służby Celnej na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Krościenku. Termometry, których od blisko 6 lat nie można wprowadzać na rynek UE, próbowała przemycić do Polski 41- letnia Polka.” Sukces pełną gębą. Posypią się nagrody i dyplomy za niewdzięczną służbę umiłowane Unii! Czasem zastanawiam się, w jaki sposób mogą one zagrozić życiu ludzkiemu... Przychodzi mi na myśl, że należy wetknąć taki termometr w otwór gębowy, zacisnąć zęby i przełknąć zawartość. W wyniku takiego postępowania straciło życie więcej ludzi, niż ubili komuniści w Chinach. Jednak nie? Coś podobnego!< br />
Wczorajszego paskudnego dnia odbył się kolejny finał imprezy o wdzięcznej nazwie Wielka Orkiestra Świątecznej pomocy. Od dwudziestu lat nie wrzuciłem do skarbonek ani grosza. Chęć corocznego jednorazowego pomagania dość szybko wyparowała z otumanionego resztkami rozumu łba. Coś mu nie pasowało. Wyartykułował to całkiem niedawno, oczywiście o ile będziemy liczyć czas od pierwszego finału WOŚP, pewien dociekliwy blogger Piotr Wielgucki, którego świat internetu zna o wiele lepiej pod mianem Matka Kurka. Na swym blogu kontrowersje.net jątrzy, judzi, pisze prawdę (sami sobie wybierzcie, co chcecie przyjąć za swój punkt widzenia. Oczywiście po wnikliwej lekturze ustaleń, do których udało mu się dotrzeć). Po lekturze kilku jego tekstów, rodzi się pytanie. Dlaczego Owsiak, jego żona i reszta wierchuszki w fundacji mataczą, że wszystko robią charytatywnie. Za taką robotę należy się w końcu godziwe wynagrodzenie, nieprawdaż? Dlaczego reżimowe i niezależne merdia nie podają: na finał zorganizowany w takim to a takim miasteczku zapłacono artystom i ZaiKSowi tyle i tyle? Dlaczego merdia nie podadzą wyraźnie, że budżet NFZ to ponad 60 mld zł, a te 50 mln stanowi tyle i tyle procent/promili tegoż budżetu.
Po drugie drodzy obrońcy naszego narodowego bohatera, gdzie wasz duch współczucia i wspaniałomyślności? Po zamieszczacie na pewnym portalu społecznościowym, który wszyscy znamy i kochamy, co najmniej jak pszczółkę Maję, wpisy o treści: „Nie dajesz Jurkowi? No to nie korzystaj ze sprzętu! Życzę Ci, żeby Twoje dziecko trafiło pod respirator z naklejonym serduszkiem i żebyś wtedy odmówił!” Tymczasem wróbelki ćwierkają, że w pewnym wielkomiejskim szpitalu przytwierdzane są tabliczki o sfinansowaniu urządzenia przez WOŚP jak leci...
Na koniec egzekucja we francuskim piśmie wolnomyślicieli i satyryków „Charlie Hebdo”. O ile satyrą można nazwać obrazki Mahometa z wypiętym zadkiem, całującego się z „facetem”, czy byłego papieża wznoszącego jako hostię prezerwatywę. Naczelny pisma Stephane Charbonnier w wywiadzie przeprowadzonym po publikacji karykatur Mahometa oświadczył: „Wolę zginąć niż zostać uciszony i żyć jak szczur. (...) Nie możemy żyć w kraju, w którym nie ma wolności słowa". Chciał, to ma. Bezduszne to, co piszę, ale zapewne śmierć jego i jego kolegów spłynie po umiłowanych przywódcach wszechwiedzącej Unii niczym woda po kaczce. Ogólnoświatowe oburzenie i kilkanaście marszów poparcia dla pisemka, wymachiwanie długopisami i bycie tych kilka dni Charliem, to jeno mierzwa. Długopisem nie pokonasz karabinowej kuli, no, chyba że się zaczaisz w ciemnej uliczce i wsadzisz, wściekłemu, skurwysyńskiemu mordercy długopis w oko. Bo rzecz wcale nie idzie o wolność słowa, tylko o sformatowanie umysłów ludzi Zachodu. Niewiele ponad 200 lat temu Napoleon wraz ze swoją armią popłynął do Egiptu i pokazał w boju mamelukom, ile jest wart człowiek Zachodu (tak wiem, jak ona się skończyła). Dzisiaj stać nas co najwyżej na marsz potępienia i solidarności. I przed kim mają czuć mores bojownicy islamscy? Zerknijcie zresztą na te dwie fotki i porównajcie z gadaniną umiłowanych przywódców o jedności w obliczu zagrożenia terroryzmem.
A jeśli zastanawiacie się co łączy trzy wydarzenia, to jest to totalny serwilizm. Koniec, kropka.


0 komentarze:
Prześlij komentarz