Historia właściwie banalna. W czasach Czarnej Śmierci żyło w norweskiej wiosce dwóch braci. Należała do nich spora farma i kopalnia. W wyniku nieszczęścia jeden z nich wyjechał na studia do Paryża. W tym czasie farma i kopalnia wpadły w oko opatowi pobliskiego klasztoru. A że w okolicy zaczęli ginąć ludzie, więc palec opata wskazał na przeszkadzającą mu osobę. Skoro człowiek zabijał oraz kumał się z trollami i duchami, więc jego majątek został przejęty przez klasztor, a on sam skazany na śmierć. Uciekł, a wracający do domu brat postanowił dotrzeć do prawdy.
Wypatrzyłem to wszystko w norweskiej produkcji z 2014 roku zatytułowanej „Skumringslandet”. Film wart obejrzenia, szczególnie przez wrogów kościoła. Chutliwy, chciwy i okrutny opat to coś, czego oczekują ludzie nie darzący zbyt dużą estymą ludków kościelnych. Wykształcony wolnomyśliciel nie może przecież ulegać objawionej przez wiecznie wykrzywione niezadowoleniem usteczka świątobliwych...
Film trafił się w bardzo dobrym momencie. Kolega Rafał poprosił o polemikę do jego przemyśleń dotyczących poniższej fotografii i wynurzeń Jarosława Wojtasa: „Nie od dziś wiadomo że KK nie ma najmniejszego problemu z rozgrzeszeniem wielokrotnych morderców, za to ma problem z kobietą po in-vitro, jak i z jej "dzieckiem frankensztaina", które w dodatku "nie ma duszy", ale za to ma "bruzdy".”
Opinia Rafała jest następująca: „Zazwyczaj się nie wtrącam, ale tym razem muszę, ponieważ tłumienie uczuć szkodzi zdrowiu i wpływa niekorzystnie na potencję:
1. Co to obchodzi ateistów, kto zostanie zbawiony?
2. Bóg jest miłosierny. To jest jedna z podstawowych prawd wiary. Tak właśnie działa spowiedź, ale o zbawieniu nie decyduje autor tego mema. Jeszcze nic nie jest przesądzone w kwestii zbawienia Rudolfa.
3. Ś.P. Piotr M. trafiłby do piekła, gdyby ono istniało. Jeżeli Piotr nie wierzy w Boga, niebo i piekło, to w zasadzie z punktu widzenia Ś.P. Piotra nie ma problemu.
4. Wiara nie jest logiczna. Tu nie ma co rozumieć, tu trzeba uwierzyć i już. Albo nie.”
Generalnie Rafale masz rację. Problem rodzi się wtedy, gdy do pisaniny bierze się ateista walczący, którym sam, wstyd się przyznać, byłem jakiś czas temu. Autor mema korzysta z wzorów przygotowanych już dawno temu i wykorzystywanych w niemal każdym konflikcie ideologicznym. Aby walkę wygrać trzeba zaorać jedną stronę i jednocześnie pokazać, że my dobrzy i niewinni. Dlatego od dawna ateiści i katolicy wciskają Hitlera, Stalina i całą gamę innych piekłoszczyków tym drugim.
A jak na to wszystko reaguje absolutny Bóg. Rację mają katolicy, „ateiści” (piszę w cudzysłowie, bo ten kto przygotowywał mema w głębi swej nieistniejącej duszy pragnie uwierzyć najbardziej na świecie!), protestanci, żydzi czy muzułmanie?
Moim zdaniem, które wszakże może się za pół roku, czy rok zmienić -wszak tylko krowa nie zmienia poglądów – najbliższy prawdzie był opat Citeaux Arnaud Amaury, który stojąc opodal miasteczka zamieszkanego przez katolików, żydów i katarów miał rzec: „Zabijcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich!”

0 komentarze:
Prześlij komentarz