Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

niedziela, 1 marca 2015

Umiłowani przywódcy

marca 01, 2015 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Trzeba to uczciwie i z lewą ręką na sercu powiedzieć. Głośno powiedzieć! Mamy wielkie szczęście do naszych umiłowanych przywódców noszących dumne miano prezydentów.
Pierwszego nie bierzemy pod uwagę, boć przecie, nie wybrał go naród. Zresztą umiłowanym przywódcą „prawdziwie wolnej Polski” był bardzo krótko.
Drugi, o Drugi to postać z niewiarygodnym wręcz szczęściem. Z relacji jego małżonki, pisarki o wielkim talencie wiemy, że regularnie wygrywał w totka. Zasłynął Drugi z wielu wypowiedzi, błyskawicznie podchwytywanych przez jego poddanych: „Dokonałem zwrotu o 360 stopni”, „Jestem za, a nawet przeciw”, „Nie chcem, ale muszem”, Nie szukam następnych pieniędzy za książki, bo te całkowicie prawie udupiłem w sprawach społecznych. Źle się wyraziłem coś... „Utopiłem”, a pani „udupiłem” se pomyślała. Nie, „utopiłem”, tylko to była taka dykcja zła”, „Nie o take Polske walczyłem!” i wreszcie „Są plusy dodatnie i plusy ujemne”.
Trzeci z kolei pochodzi ponoć z rodziny naszych starszych braci w wierze, która ową wiarę utracić musiała, skoro związała się na dobre i złe z komunistami. Zasłynął ze słabych goleni i okresowym zapadaniem na tajemniczą chorobę filipińską, która objawiała się mętnym spojrzeniem, bełkotliwą wymową i wsiadaniem do bagażnika limuzyny prezydenckiej. Inna jej nazwa to pomroczność jasna wykryta u syna Drugiego. Zasłynął pośród gminu Trzeci również z cudownego pomnażania raczej nie swoich rezydencji.
Czwarty drażliwego był charakteru. Szerokim echem odbiły się jego wypowiedzi: „Spieprzaj dziadu!”, „ta małpa w czerwonym” czy nastawaniem na pilota prezydenckiego samolotu. Czwarty wyróżnił się również zajęczym sercem podczas swojej peregrynacji po Gruzji oraz wyjątkowo słabą znajomością naszym braci mniejszych (słynny pies „Irasiad”).
Piąty ciągle nam miłościwie panujący, to postać bardzo tajemnicza. Często znika w lasach i wykrotach, po czym fotografuje się z ubitym zwierzem. Słynie z umiłowania bigosu, talentu do ortografii oraz znakomitej znajomości historii. Tym ostatnim popisał się przed podłym ruskim czekistą Putinem, wspominając z rozrzewnieniem stare dobre czasy, gdy Polacy okupowali Kreml, oraz przed Japończykami nazywając gen. Koziej shogunem.
Wszystkich naszych umiłowanych przywódców łączy jedno. To nikczemny wzrost. Najwyższy z nich, piąty ma aż 174 cm wzrostu. Nie może więc dziwić to, że Piąty choć na chwilę chciał się poczuć jak ten ukraiński bokser Kłyczko. A że wlazł na w butach na krzesło spikera japońskiego parlamentu? Widać, tak miało być!

0 komentarze:

Prześlij komentarz