Siedzą i piszą. Tutaj dodadzą komentarz, tam wkleją link, ówdzie odpowiedzą, w ich mniemaniu, ze swadą, inteligentnie. Rozumiem ich. Muszą jakoś zarabiać, a kariera internetowego trolla, chociaż krótka, jednak jakieś pieniądze przynosi. W moim mniemaniu są takimi miniaturowymi wersjami Syzyfa. Próbują wtoczyć do internetu kilka „prawd” podyktowanych im przez niespecjalnie inteligentnych szefów. Gdy przychodzi do dyskusji, wtaczany przez nich głaz nagle się wymyka i waląc ich w głupiutkie pyski, spada na dno z setkami innych.
Nic nie zmienią. Platforma sczeźnie, tak jak wcześniej KLD, UW, UD itd. A po produkcji trolli zostanie ino smrodek...
Bardziej szkodliwi są ci, którzy stanowią prawo. Wstrętne wieprze kręcące się dookoła dużego, jasnego budynku stojącego przy ulicy Wiejskiej w Warszawie. A ilość nowo uchwalanych przepisów rośnie. „Barometr stabilności otoczenia prawnego w Polsce” to projekt prowadzony przez firmę Grant Thornton, w ramach którego monitoruje ona skalę zmienności systemu prawnego w Polsce.
Swego czasu Tacyt napisał: „Im bardziej chore państwo, tym więcej w nim ustaw”. Pozwólcie, że zacytuję fragment komentarza sporządzonego przez przywołaną firmę: „Problem w tym, że w Polsce stabilność prawa rzadko uznawana jest za wartość. Wydaje się, że wśród wielu polityków i urzędników panuje przekonanie, że im więcej nowego prawa „produkują”, tym lepiej spełniają swoją rolę. Postanowiliśmy więc dokładnie monitorować, jak wiele nowych przepisów wchodzi w życie w Polsce i jak bardzo utrudniają one działalność firmom. Dlatego prezentujemy pierwszą edycję „Barometru stabilności otoczenia prawnego w polskiej gospodarce”. Niestety, niniejsza publikacja przynosi bardzo smutne wnioski. Polskie prawo okazuje się jeszcze bardziej rozedrgane, niż się tego spodziewaliśmy. Ostatnio w życie wchodzi już ponad 20 tys. stron aktów prawnych rocznie, a rok 2014 był pod tym względem rekordowy – przyniósł aż 25,6 tys. stron nowego prawa. To kilkakrotnie więcej nawet niż w latach 90., kiedy zmienialiśmy cały ustrój państwa. O ile wielkie korporacje mogą sobie pozwolić na to, aby śledzić tak potężne zmiany przepisów, o tyle mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa nie są w stanie poruszać się w tym legislacyjnym gąszczu. Do każdego przepisu, nawet najbardziej rygorystycznego i bzdurnego można się przystosować, jednak ciągłe zmiany w prawie potrafią sparaliżować firmy w ich działaniu i odebrać zapał do rozwoju. Na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej wśród uczestników II Forum Przedsiębiorców Grant Thornton oszacowaliśmy, że przychody ich firm byłyby wyższe o 10%, gdyby nie musieli się zmagać z problemami biurokratycznymi. W skali całej gospodarki oznacza to, że biurokracja więzi przychody firm na poziomie 200 mld zł.”
W jak wielkim gnoju znalazł się nasz piękny i nieszczęśliwy kraj... Obawiam się, że wieprze z PO jeszcze go pogłębią zanim trafią na śmietnik historii. Aż chciałoby się przyklasnąć Grzegorzowi Braunowi, gdy opowiada, że miejsce rządu warszawskiego jest na Rakowieckiej...

0 komentarze:
Prześlij komentarz