Czasem zastanawiam się skąd w ludziach bierze się umiejętność prorokowania. Niby jak przewidzieć to co będzie się działo za sto czy dwieście lat? I nie chodzi mi o wojny, o okrucieństwo, o pogardę człowieka dla człowieka. W końcu zawsze były jakieś wojny...
Sto lat temu Natalia Gąsiorowska napisała książkę, której dała tytuł „Historia Polski w nauczaniu analfabetów dorosłych”. Zawarte w niej porady dla nauczycieli właściwe wiek temu, są zadziwiająco aktualne również dzisiaj. Z tym prorokowaniem przegiąłem, ale tylko odrobinkę.
Przywołam teraz króciutki cytat: „Opierając się na podstawowych zasadach pedagogii należy nawiązać nauczanie o dziejach do rzeczy znanych i interesujących, a cóż jest więcej znane i interesujące dla człowieka dorosłego nad ŻYCIE WSPÓŁCZESNE, zwłaszcza zaś nasze życie współczesne, chwila obecna”. W innym miejscu Gąsiorowska pisała: „Analfabeta dorosły ma umysł przeważnie bierny, przytępiony, a co najmniej zmęczony, więc należy pogadanki historyczne wyłożyć mu barwnie, żywo (ważna jest nawet dykcya wykładającego) oddziałać na uczucie, jak to zazwyczaj czynimy z dziećmi”.
Jeśli oglądaliście na youtube programik z serii „matura to bzdura” to powinniście zorientować się o co mi chodzi. Poziom wiedzy o historii i kulturze naszego pięknego i nieszczęśliwego kraju jest tak niski, że recepty Gąsiorowskiej są jak znalazł. O przyczynach tego stanu rzeczy napisano już całe morze tekstów. Zaczyna się od obcięcia godzin z dziedzin humanistycznych w szkołach, potem gwałtownie obniża poziom matur. W akcję włącza się radio (np. zet, rmf, eska) z gównianą muzyczką i telewizja z równie gównianymi programami pełnymi pisków, wrzasków, słowem emocji.
Oto gotowy przepis na „nieskażonego” słowem drukowanym (netu nie liczę) cymbała, który jakże często przesiaduje na „wyższych” uczelniach. Takiemu można wcisnąć każdą ściemę, co umiłowani przywódcy wycierający zadki na Wiejskiej i w okolicach, gorliwie wykorzystują.

0 komentarze:
Prześlij komentarz