Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 26 lutego 2016

Kabel i koledzy

lutego 26, 2016 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Oskarżają go o to, że kapował na swoich kolegów za pieniądze. Że inni, ci którzy razem z nim tworzyli struktury pierwszych związków zawodowych w latach siedemdziesiątych nie dorobili się, podczas gdy on raczej głodem nie przymierał i nie przymiera. Ale chwileczkę! Albo to jego wina, że nie było ówcześnie systemu ratalnego? Gdyby był, nie musiałby ciągnąć za język swoich kolegów stoczniowców. Tak to zwykle bywa, że gdy pojawi się moda, człowiek nie ma wyjścia i musi za nią podążać, albo szybko zyska miano buraka bez szkoły tudzież innego cebulaka. Przecież to nie wina Wałęsy, że ktoś wymyślił, iż chodzenie w brudnych i śmierdzących ubraniach, nie jest powodem do dumy. A jeśli jest się potomkiem rzymskiego cesarza Walensa, to nie ma zmiłuj! Ubrania prać trzeba i koniec!
Gdy więc Danuśka zakomunikowała mu, że pralka się spieprzyła, to nie miał wyjścia. Musiał wygrać w totka. Znowu. Niby jak inaczej mógł zdobyć wielokrotność swojej pensji zanim rodzina zabrudzi całą garderobę? Bo hrabinia z Psiej Wólki w łapach prać nie będzie! Zresztą musiałaby stać na wanną ze trzy lata zanim nazbieraliby na nową pralkę...
Po tym, gdy wdowa po Kiszczaku przyszła do IPN i papierowa zawartość szafy została udostępniona naukowcom, bardzo szybko znalazła się cała masa obrońców byłego prezydenta. Ich ulubiony argument, którym szermują z wielką wprawą, to pytanie czy jeden, albo drugi krytykant żył w tamtych czasach i doświadczył tego, co ich bohater, a jednocześnie nie mogą się oprzeć by oskarżać Polaków, że nie ratowali podczas wojny żydów. Znaczące jest to, że w gronie obrońców znaleźli się tacy nieskazitelni ludzie jak ex-minister Boni, który zebrał w papę za kapowanie od Korwina, czy ludzie z GW, którzy na początku lat 90 jeździli po Wałęsie niczym po łysej kobyle.

W kiszczakowej szafie znalazła się, oprócz teczki ex-prezydenta, cała masa innych papierów, które, jak chcą tego beneficjenci III RP, muszą być fałszywkami. No bo jak to możliwe, że dyżurny autorytet moralny lewicy, Celiński Andrzej, wysyłał wiernopoddańcze listy do generała? Albo Daniel Passent? Czy możliwe jest, że wielka postać polskiego kina Beata Tyszkiewicz zapraszała go na herbatkę w podzięce za pomoc? Nie może być inaczej, że gen. Kiszczak zatrudnił zdolnych fałszerzy i trzymał w domu nic nie wartą makulaturę, prawda lewusy?
A w gruncie rzeczy najbardziej z tego wszystkiego dziwi to co powiedziała sprawczyni największej afery ostatnich miesięcy... Według niej to właśnie jej mąż, a nie Wałęsa obalił komunę. No zastanówmy się nad tym momencik!

0 komentarze:

Prześlij komentarz