To doprawdy może wydawać się dziwne, że jednemu tematowi tyle uwago można poświęcić! No bo ile można pisać o kleszczach zwanych inaczej ludem pustyni? Skoro uderzam w klawiaturę, to chyba można całkiem dużo. Ale i Marcelemu zaczyna ten temat doskwierać, dlatego odpuści... Od jutra!
Zastanawialiście się moi mili, dlaczego otwarto tak szeroko drzwi owym kleszczom? Albo co się stanie, nie dajcie bogowie, gdy w wyniku różnych splotów okoliczności, kleszcze utworzą sobie w Europie kilka, kilkanaście emiratów?
Aby odpowiedzieć na postawione wyżej pytania wykorzystam niecnie to, co napisali na owe tematy ludzie, którzy wyssali podejrzliwość wraz z wypiciem pierwszej butelki coli.
Stanisław Michalkiewicz wziął na warsztat Niemcy i ludzi zamieszkujących ten kraj przed inwazją ludu pustyni. Do tego, żeby zamydlić oczy Niemcom trzeba było wielu lat i sporego wysiłku: „Powierzchnia zjawiska wygląda zatem tak, że wytresowane, najpierw przez Amerykanów, a potem – przez żydokomunę, niemieckie społeczeństwo, zostało doprowadzone do stanu zarówno psychicznej, jak i fizycznej bezbronności, wobec kulturowo obcych i nastawionych wyłącznie roszczeniowo mężczyzn „o wyglądzie... - i tak dalej”, którzy w miarę narastania ich obecności z niemieckich miastach, z coraz większą ostentacją lekceważą tutejsze prawa, a nawet obyczaje, traktując tubylców, jak zwierzynę łowną. Policja nie tylko ze względu na typowe dla funkcjonariuszy państwowych lenistwo, ale również, a może nawet przede wszystkim, by nie narażać się na nieprzyjemności ze strony rozmaitych Zasrancen, za rządowe subwencje jeden przez drugiego broniących „praw człowieków”, jeśli widzi, że coś się dzieje, to albo natychmiast się oddala, albo udaje, że nie widzi, zawczasu obmyślając jakieś wiarygodne usprawiedliwienie swojej bezczynności, no a media – jak to media – są one wszak elementem piekielnej triady, przy pomocy której prowadzona jest w Europie komunistyczna rewolucja.” Proste?
Widać tresura wydała owoce, skoro Niemiaszki jeszcze nie zaczęli postępować jak owa wydumana grupa 400 Rosjan (biję się za to wstrętne łgarstwo w piersi aż echo idzie!), ale póki co zaopatrują się w środki odstraszające, czasem na amen, kleszcze. Złota pani Aniela wraz z klakierami nie zasypuje gruszek w popiele i udaje ślepą o złotym sercu... „W sytuacji, gdy infrastruktura stworzona dla potrzeb tresury” – pisze dalej Michalkiewicz - „jest jeszcze bardzo silna, a nastroje społeczne – chwiejne, roztropność nakazuje działać łagodnie. Ta strategia może być skuteczna, na co wskazywał Stanisław Lem, zauważając w „Głosie Pana”, że „nawet konklawe można doprowadzić do ludożerstwa, byle tylko postępować cierpliwie i metodycznie”. Cóż dopiero, gdy uzupełnimy ją wskazówką, popularna w swoim czasie w Hitlerjugend: „co cię nie zabije, to cię wzmocni”? Nie jest zatem wykluczone, że ktoś w Niemczech pomyślał, iż obecna wędrówka ludów może okazać się prawdziwym darem Niebios. Gwałtowne zwiększenie liczby aroganckich muzułmanów o narastającej roszczeniowej postawie może doprowadzić do przebudzenia niemieckiego narodu, który, na podobieństwo mitycznego Anteusza dotknie stopą ziemi i w jednej chwili, mimo wysiłków treserów, odzyska poczucie rzeczywistości. Przepuszczenie takiej okazji, która, kto wie, kiedy się powtórzy, byłoby niewybaczalnym błędem. Przeciwnie – takiej okazji nie tylko nie należy przepuścić, ale nawet jej dopomóc.”
Stanisław Michalkiewicz to człowiek, który pod niemal każdym kamieniem widzi jakiegoś razwiedczyka, który żyje tylko po to aby knuć. A dookoła ludzi służb aż roi się od wszelkiej maści kapusiów i konfidentów: „Nie wykluczam tedy, że i w Kolonii, Hamburgu i Stuttgarcie policyjni konfidenci operujący wśród mężczyzn „o wyglądzie...” - i tak dalej, podrzucili im pomysł sylwestrowej zabawy obiecując, że nikomu włos z głowy nie spadnie, a co sobie pomacają, to sobie pomacają – no i doradzając taktykę ścisłego okrążania ofiar, co by wskazywało na inspirację pierwszorzędnych fachowców z policji, a może nawet z razwiedki. Taktyka ścisłego okrążania dostarczyła policji znakomitego alibi dla bezczynności, no a niezależnym niemieckim mediom też ktoś musiał wydać rozkaz zatajania informacji o incydentach – oczywiście do czasu, gdy Nasza Złota Pani mogła wyrazić oburzenie „wstrętnymi napaściami”, których sprawców należałoby „deportować”. Jak widać, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, zwłaszcza, że i panienkom mężczyźni „o wyglądzie...” - i tak dalej też dostarczyli przeżyć, uświadamiając, że i tak miały szczęście, że skończyło się tylko na macaniu. Bardzo możliwe, że po takich doświadczeniach, skłonność niemieckich kobiet do „integrowania się” z mężczyznami „o wyglądzie...” - i tak dalej, znacznie się zmniejszy – a czyż nie o to właśnie chodzi?”
Wszystko na razie „pięknie” się układa. Lud pustyni trafił do Europy w takiej masie po to aby obudzić rozleniwionych dobrobytem Europejczyków, którym taki zimny prysznic jest bardzo potrzebny. Poza tym trzeba jeszcze nadmienić jeszcze jednego gracza, który stracił w ostatnich latach mnóstwo sympatii: „No i wreszcie zejdźmy na jeszcze niższy poziom tych piekielnych kręgów. Wędrówka ludów, której ofiarą padają najzamożniejsze państwa starej Europy, jest następstwem wypadku przy pracy, to znaczy – przy operacjach pokojowych, misjach stabilizacyjnych i wojnie o pokój i demokrację, jaką Stany Zjednoczone prowadzą tu i tam – przede wszystkim zaś w krajach, które w przeszłości, słusznie, czy niesłusznie, uważane były za zagrożenie dla bezcennego Izraela. Wskutek pogrążenia tych krajów w stanie krwawego chaosu, potencjalne zagrożenie dla Izraela z ich strony zmalało do zera, zaś ubocznym skutkiem tego chaosu jest właśnie wędrówka ludów ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy. Co najmniej 70 procent „uchodźców” stanowią młodzi mężczyźni przed ukończeniem 30 lat – a więc najbardziej zdolni do walki. Ewakuacja setek tysięcy, a może nawet i miliona takich mężczyzn ze Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej do Europy jeszcze bardziej zmniejsza potencjalne zagrożenie dla bezcennego Izraela, ale zwiększa zagrożenie dla Europy.”
Czy to już wszystko? Obawiam się, że raczej nie. Pełniejszą odpowiedź na pytanie dlaczego na terytorium Unii wpuszczono bez kontroli tak wielu przedstawicieli ludu pustyni, poznamy dopiero wtedy, gdy wyjdzie na jaw do czyich kieszeni trafił gruuby szmal i kto szastał pieniążkami...
Koniec części pierwszej.

0 komentarze:
Prześlij komentarz