Święta, święta i po świętach. Dość zastanawiająco uczciło Wielkanoc gugle. Wcale... To też jakiś tam znak czasów. Pewnie boją się, że chłopaki i dziewczyny z pustyni wparują im na kwadrat aby się trochę rozerwać. W sumie to chyba raczej oni na tym trochę nie są w stanie przestać. Idą na całego, a im większy huk tym lepiej.
Przekonali się o tym niedawno mieszkańcy Brukseli. Nawet się oburzyli i chcieli zaprotestować groźnie potrząsając kredami, którymi chwilę wcześniej namazali na szosie, że miłość zawsze zwycięża, ale... Marsz przeciwko strachowi się nie odbył! Ponoć ze strachu!
Wcale się temu nie dziwię. W końcu kreda raczej nie powstrzyma energii wybuchu... Bez porządnego pancerza. Najlepiej takiego z Challangera, Abrahmsa, Leclerca albo Leoparda... Poprzedzani takim pancerzem mogliby Brukselczycy protestować do woli. Mogliby, ale pancerze czołgów jakoś im się z miłością ne kojarzą. Dziwne to. Ja tam czołgi uwielbiam. Wolę popatrzeć na zdjęcie pancernego potwora na poligonie niż na rozkładówkę Playboya... Ale ponoć popieprzony ze mnie chłop!
Wracając do rozrywania się chłopaków i dziewczyn z pustyni, to niebawem w naszym pięknym kraju mają się odbyć dwa wydarzenia, które mogłyby ich skłonić do odwiedzin. Mają do nas ponoć zjechać szyszki z NATO i mnóstwo młodzieży z katolickiego świata. Zastanawiam się gdzie też mogą oni wpaść z bombową wizytą... Ukąszą rękę, która ich karmi, odziewa i daje kieszonkowe na ajfony, czy może... Jak myślicie?

0 komentarze:
Prześlij komentarz