Byliście na pierwszomajowym pochodzie? Świętowaliście dzień wszystkich "ludzi pracy"? Roi się wam po główkach, że bez kontroli państwa nie da się zbudować bezpiecznego, wolnego od trosk i nowoczesnego państwa? Jeśli tak to chciałbym wam oznajmić, że jesteście... chciałbym napisać cymbałami ale to nie odpowiada rzeczywistości. Jesteście niebezpiecznymi ludzikami. Dlaczego tak sądzę?
Jakiś czas temu nasmarowałem tekścik, którego bohaterem był jeden z większych zbrodniarzy w historii ludzkości. Myślał całkiem podobnie... Pozwolę sobie zacytować jego fragment:
"Ot choćby pierwszy z brzegu Saloth Sar szerzej znany jako Pol Pot. Jako wesoły chłopak został, wraz z grupą kambodżańskich młodzieniaszków, wysłany na studia do Francji, gdzie zaczytywał się pismami teoretyków socjalizmu. W efekcie studiów nie skończył, ale znakomicie poznał język francuski co pozwoliło mu na pracę w charakterze nauczyciela... Oczywiście po powrocie do ojczyzny. Dwadzieścia lat działalności w strukturach opozycji, wieloletnia partyzantka w górach doprowadziły Pol Pota do zaostrzenia poglądów. Jego kraj miał dojść do dobrobytu dzięki powrotowi do gospodarki naturalnej... W skrócie dzięki pracy na roli.
Po dojściu do władzy Pol Pot ogłosił ośmiopunktowy program:
- Ewakuować miasta.
- Zamknąć targowiska.
- Zlikwidować walutę.
- Zamknąć pagody i zmusić mnichów do pracy.
- Zabić wszystkich ludzi związanych ze starym reżimem.
- Stworzyć kolektywy ze wspólnymi stołówkami.
- Wydalić z kraju wszystkich Wietnamczyków.
- Wysłać żołnierzy na granice.
Realizacja programu wyglądała dosyć specyficznie. W Wikipedii możemy wyczytać, że:
Zamknięto szkoły, szpitale i fabryki, zlikwidowano banki i pieniądz, zdelegalizowano religię, zlikwidowano własność prywatną, zaś ludność miast wyrzucono siłą na tereny wiejskie do tzw. kolektywnych gospodarstw rolnych, które były de facto obozami pracy przymusowej. Uzasadniono to fałszywymi twierdzeniami, że wskutek amerykańskich bombardowań kraj był na granicy masowego głodu, co wymagało przeniesienia ludności na wieś, gdzie mogła produkować żywność.
Polityka ta, znana jako „Rok Zerowy”, doprowadziła do śmierci ogromnej liczby osób, zarówno wskutek zagłodzenia, jak i przepracowania i egzekucji. Czerwoni Khmerzy systematycznie mordowali wszystkie osoby, które miały jakiekolwiek powiązanie z poprzednim reżimem, a także fachowców i intelektualistów – zabijano nawet za sam fakt posiadania okularów lub zbyt delikatnych dłoni. Ofiarą padła również mniejszość wietnamska w tym kraju. Większość źródeł podtrzymuje, że liczba ofiar Czerwonych Khmerów jest w proporcji do liczby ludności wyższa niż w jakimkolwiek kraju na świecie we współczesnej historii. Najniższe szacunki mówią o 10% strat, ale częściej przyjmuje się, że liczba zamordowanych i zmarłych z głodu i chorób osób sięgnęła 20-25% całej populacji.
Szczególnie pieczołowicie Czerwoni Khmerzy zajęli się problemem religii... Zamordowano ok. 90 proc. buddyjskich mnichów. W gruncie rzeczy wyeliminowanie pasożytów, jakimi są według wojujących ateistów duchowni, powinna nastąpić szczęśliwość, społeczeństwo miało od tej chwili cieszyć się niezakłóconą niczym zamożnością i poczuciem bezpieczeństwa. Po przecież według wojujących ateistów bronią posługują się wszak tylko fanatycy religijni..."
Zatem cieszcie się ze swoich poglądów. Noście z dumą koszulki z Leninem, Che, Fidelem... I gdy pokażą w TV obrazki z Wenezueli machajcie ręką zniecierpliwieni, bo to przecież niczego nie dowodzi!

0 komentarze:
Prześlij komentarz