Pierwszym wrażeniem, gdy zerknąłem na poniższy mem, było wzruszenie ramion. Bo niby co takiego dziwnego w tym, że ktoś chodzi w koszulce z orłem, nawet jeśli ona rzeczywiście kosztowała 350 zł. Przecież to nie moja kasa!
Po chwili jednak coś zadzwoniło w czajniku. Ale przecież istota w koszulce to zdeklarowana czerwona. A czerwoni od samego początku kłapali dziobami i pisali o tym jacy to wszyscy ludzie są równi, jak to trzeba kapitalistów „zrównać” z ludźmi pracy i całą kupę innych bzdur. Gdy udawało im się złapać w swe spragnione łapska władzę, szybko okazywało się, że rzeczywiście zrównywali całą masę ludzi w dół. Jednakowe mieszkania, jednakowe ubiory i jednakowe myśli. Z jedną różnicą.
Umiłowanym przywódcom za włożony trud należała się i dacza pod miastem, i duża garsoniera, i samochód z szoferem, i odpowiednie ubranie – najczęściej szyte przez kapitalistów...
Istota w koszulce z orłem była w poprzedniej kadencji posłanką z ramienia partii filozofa z Biłgoraja, szefowała też takiemu tworowi jak Zjednoczona Lewica, a obecnie kursuje po demonstracjach KOD-u. Właściwie nie ma co podkreślać, że cały ten ruch jest właściwie na bakier z logiką. A ostatni, wczorajszy pochód warszawski to szczyt! Hasło „Jesteśmy i będziemy w Europie” wywołuje u mnie niedowierzanie. Czy Polacy są aż tak durni, że nie pamiętają kto podpisał Traktat Lizboński i kto (przypomnę, że było to w 2007 r.) przed jego podpisaniem „sprawował władzę” w Polsce? Czy Polacy nie pamiętają kto kłapał dziobem o tym, że trzeba utworzyć wspólną armię europejską? Czy było to Petru, Kijowski, Nowacka, Schetyna albo kolejna kukiełka włócząca się po marszach KOD-u?
Ludzie! Ręce opadają! Rozumiem, że możecie nienawidzić Kaczafiego! Gdy słyszę jego popiskiwanie, to wyłączam radio (tv nie oglądam). Ale nie dajcie sobie wmówić, że chciałby on i jego podnóżki wyprowadzić Polskę ze Wspólnoty! On też ma szefów, którzy czegoś takiego nie zdzierżą...

0 komentarze:
Prześlij komentarz