Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

wtorek, 7 czerwca 2016

KODmeni obalają Polske w bulu

czerwca 07, 2016 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

Gdyby ktoś włączył 4 czerwca telewizję, ujrzałby bardzo ciekawe wydarzenie. Niezbyt często można ujrzeć w jednym miejscu trzech byłych prezydentów. A w sobotę proszę bardzo! Co jeden to ciekawszy egzemplarz. Pierwszy, wybrany w „demokratycznej” Polsce, do dzisiejszego dnia nie może się zdecydować czy pisał donosy, prowadził grę, czy konsekwentnie od pierwszej wypłaty z kasy ubecji obalał komunę. Drugi ma najdłuższy w świecie atak choroby filipińskiej charakteryzujący się bólem goleni i w rezultacie nagłymi utratami równowagi i niebyt wyraźną wymową. Trzeci gdzie by nie poszedł albo pojechał i tak ciągle znajduje się w pewnej, ponoć nieistniejącej, WSI.
Uwaga! Ten akapit, informuję tych mało kumatych, to ściema! Pierwszy przyjechał towarzysz Kwach i swoim zwyczajem wylazłszy z bagażnika oczekiwał na aplauz wymachując lewicą. Drugi nadszedł elektryk. Podchodząc do Kwacha wyciągnął na powitanie prawą nogę, po czym omal upadł, bo Kwach nie zdołał obutej stopy uchwycić. Trzeci pojawił się znienacka zeskakując z krzesła. Tak właśnie na marszu upamiętniającym pierwsze „wolne” wybory pojawili się KODmeni.
Zarówno wielkiej trójki, jak i zgromadzonej masy, która zaciekle od wielu już miesięcy wesoło podskakując broni demokracji, nie da się przekonać, że pierwsze i dla nich wolne, wybory to był w istocie plebiscyt. Oczywiście wyniki owego plebiscytu uzmysłowiły popłuczynom po komunie, że trzeba podkulić ogonki i ciągle trzymając łapę na pulsie polskiej polityki, opuścić stołki chociaż na chwilę. Ale cała ta czerwona banda mogła spać spokojnie. W końcu po coś zorganizowali rozmowy w Magdalence i Okrągły Stół.
Leszek Pietrzak jest zdania, że: „Spotkania w podwarszawskiej Magdalence i porozumienia Okrągłego Stołu otworzyły drogę do politycznych i gospodarczych zmian w PRL, ale przy zachowaniu kontroli PZPR. 4 czerwca 1989 r. w 1 turze wyborów do Sejmu i Senatu PZPR poniosła sromotną klęskę. Wówczas z odsieczą przyszli PZPR liderzy opozycji.” I moim skromnym zdaniem tutaj jest pies pogrzebany!
Owi przywódcy opozycji to oswojeni „komandosi” i ludzie z drugiej, wytrzebionej w odpowiednim czasie Solidarności. Nikt inny nie głosiłby wielkim głosem, że wygrała demokracja, podczas gdy premierem został Czesław Kiszczak, zaś prezydentem Wojciech Jaruzelski.
Jest takie stare powiedzenie: „Pluj świni w oczy, a ona powie, że deszcz pada”. Sprawdza się w tym przypadku znakomicie. Musi się coraz bardziej palić pod zadkami beneficjentów rządów PO i PSL, skoro demonstracje KOD-u przynajmniej utrzymują liczebność. Kredyty zjadają czy strach w oczy zagląda po tym jak PiS zagrał kartą z napisem audyt, pytając otwartym tekstem: „Stara zasada, że my nie ruszmy waszych, a wy naszych dalej obowiązuje, czy idziemy na noże?
Od razu wam powiem dziewczyny i chłopaki. Ani za Rzeplińskiego, ani za Kaczyńskiego, Kijowskiego, Dudę, Schetynę, Petru, Nowacką, czy Szydło zdychać nie zamierzam. Chcecie wojenki, to zróbcie ustawkę w Krzesimowie na składowisku buraków. Macie w ogóle do tego jaja?

0 komentarze:

Prześlij komentarz