Gdy dziś przed szóstą, jak co dzień doczłapałem do lodówki, aby wyjąć z niej jajca i boczunio na śniadanie, ta wydała z siebie dziwny odgłos: „Miło mi Państwa poinformować, że Kamil Grosicki właśnie zrobił kupkę. Bez bólu! Oznacza to, że najprawdopodobniej jednak zagra.”
Zatkało mnie. Kto to u diabła ten Grosicki. Trzeba zapytać wujaszka Gugla. Ale do rzeczy. Ostatni raz lodówka wydawała z siebie wycie „Kaine gretzen” czy jakoś tak jakieś 10 lat temu. Zapowiedziałem jej wtedy, że jeśli zrobi to ponownie, porąbię ją siekierą. I jestem w kropce. Nie zawyła, ale... Gdybym miał wolnego tysiąca porąbałbym ją bez litości! A tak skoczyłem tylko do drewutni i przyniosłem narzędzie mordu. Wymachując nim przed jej białym obliczem solennie obiecałem, że jeśli kiedykolwiek poinformuje mnie w jakiejkolwiek formie o wyczynach piłkarzy nożnych, to...
Mam głęboko w rzyci tę całą piłkę nożną. To jeden z najdurniejszych sportów, jakie wymyślono ku zabawieniu gawiedzi. Nawet oglądanie wymachiwania szczotką na lodzie przed sunącym czymś jest ciekawsze. Jeśli ktoś zaliczy kanara, nie będzie leżał na lodzie i wył, tarzał się i trzymał za stopę, udając że mu ją przeciwnik co najmniej urwał albo zmiażdżył. Durna ta piłka nożna ponad zrozumienie. Bo wyobraź sobie człeku, że dziś wieczorem ma być ciekawy koncert symfoniczny w radio. Czy szykujesz na tę chwilę strój wieczorowy, gdy masz zamiar wysłuchać jej w swym ulubionym fotelu z ciekawą lekturą w dłoni? A oglądacze popisów kopaczy kupują jakieś kapelusze, flagi, szaliki, trąbki, browary, chipsy i to nawet gdy planują siedzieć przed własną plazmą samotnie... Ludzie!
Teraz pewnie macie ochotę przyjebać mi w pysk? Najpierw baranka o ścianę. Nie mam ochoty obejrzeć nawet sekundy transmisji z mistrzostw kopaczy. Kompletnie nie obchodzi mnie czy Polska wygra, przegra, czy zremisuje. Zatem od dziś przez najbliższy miesiąc słucham tylko dwójki. Tam takie głupoty do tej pory nie trafiały. A wy się jarajcie. Kopniak na drogę!
0 komentarze:
Prześlij komentarz