Dość luźno błądzi mi po głowie myśl dotycząca tego co by się stało, gdyby kilku napakowanych narodowców dopadło na osobności jakiegoś wroga ideologicznego? Jak odbyłaby się cała sprawa? Czy wróg dostałby pięścią w kinol? Może z główki, albo kolana? Czy raczej kopa między nogi? Nieważne. W efekcie ideologiczny wróg leżałby na podłożu a cała grupka używałaby wzmocnionego obuwia, aby mocno okopać leżącego...
Efekt? Połamane żebra, rozbity pyszczek i wiele innych urazów, które wymusiłyby wielodniową wizytę w szpitalu. I sprawę o pobicie z użyciem niebezpiecznych narzędzi (wzmocnione obuwie).
A co by się stało, gdyby na wątłego gejozę napadło trzydziestu gości z ONR? Byłoby co zbierać? Szczerze wątpię. Tymczasem napadnięty przez taką grupę osobnik o nazwisku Szymełda, kodowiec z wyboru, pokazał merdiom owiniętą bandażem lewą dłoń. Owiniętą wraz z zegarkiem... Przyszedł razem z Kijowskim i sporą grupą kodziarzy na mszę poświęconą Ince i Zagończykowi, która odbywała się w gdańskiej bazylice. Przyszli po to aby oddać cześć zamordowanym...
Tak sobie i merdiom tłumaczą. Chcieli w pokoju pomodlić się. Z transparentami KOD-u... Czyżby uważali innych za cymbałów? Na uroczystość zorganizowaną przez środowiska patriotyczne wjechali z transparentami pokojowo pomodlić się? Ludzie!!! Kogo wy chcecia oszukać? Oglądaczy TVN? Czytaczy G...Wna?

0 komentarze:
Prześlij komentarz