Krótki szum w społecznościowych mediach, newsy w tych tradycyjnych i kilka wypowiedzi publicystów nie wierzących wprawdzie w teorie spiskowe, ale... Wiadomość pojawiła się i zniknęła w morzu innych. Bo kto normalny przejmowałby się tym, że niemiecka wierchuszka napomknęła coś o tym, że warto aby Niemcy zrobili sobie zapasy żywności na jakiś tydzień? Kogo zaniepokoiłoby, że rosyjska wierchuszka zaczyna bajdurzyć o tym samym? Albo, że Amerykanie w Syrii przemalowują swoje samoloty w rosyjskie barwy (tak wiem, że tak się robi na czas ćwiczeń wojskowych, ale czy to normalne w strefie działań wojennych?)...
Czy to, że Niemcy przeznaczają kupę szmalu na unowocześnienie armii akurat teraz to przypadek? Albo nasz piękny i nieszczęśliwy kraj ogłasza, że ma do wydania 130 miliardów zł. O Stanach, Rosji, Chinach, Indiach, Francji, Japonii nie wspominam, bo oni pchają szmal w wojsko niemal non stop. Po co świat się zbroi? Przecież w główkach postępowców maszerujących pod tęczowymi flagami buzuje myśl o wiecznym pokoju. Więc po co do diabła wydawać forsę na czołgi, samoloty i śmigłowce bojowe, okręty, rakiety, karabiny, działa, skoro jest tyle biedy na świecie?
I na koniec najważniejsze pytanie: czy ludzie, którzy dają wyraz swoim zmartwieniom pismacząc sobie incydentalnie w sieci są reprezentantami political fiction? Bardzo mnie to ciekawi!
Ps. Ta fotografia poniżej przedstawia krajobraz po operacji pokojowej. To wam postępowcy po główkach chodzi gdy gdakacie o pokoju na świecie?

0 komentarze:
Prześlij komentarz