Tak sobie myślę, że myśl znanych i ważnych polityków, których rola w odzyskaniu niepodległości naszego pięknego i nieszczęśliwego kraju była nie do przecenienia, jest dziś nieszczególnie rozpowszechniona. Sądzę, że warto to zmienić, dlatego czasem będę tutaj dodawał ciekawy fragment autorstwa ważnych dla Polski polityków czy publicystów. Podczas czytania „Pism” Wincentego Witosa natykam się często na treści ciągle aktualne i gdyby tylko nieco popracować nad niektórymi, można by je swobodnie drukować w dzisiejszy czasopismach. I tak w 31 numerze „Przyjaciela Ludu” z 1 listopada 1898 roku znalazł się poniższy fragment:
„Z jednej strony nadmierne opłaty, z drugiej strony brak zarobku wypycha setki i tysiące ludzi, kobiet i mężczyzn, dziewcząt i chłopaków za zarobkiem do obcych krajów, do Ameryki, Prus, Danii, do Saksów. Emigracja do Ameryki przynosi bardzo często dużą korzyść materialną, a także nieraz i moralną. Taki, co w domu nie wiedział, że jest Polakiem, lub że polski kraj istnieje, tam zetknął się z rodakami zachowującymi wiernie swoje zwyczaje i obyczaje narodowe, tam należał do towarzystw, obchodził z nimi święta narodowe polskie, słowem stał się dobrym Polakiem, a wróciwszy do kraju przywiózł jeszcze i paręset dolarów.
Emigracja zaś do Prus i innych krajów europejskich niewiele korzyści przynosi. Bardzo często wprawdzie za lato zarobi tam pojedynczy człowiek i 100 zł, czego by u nas nigdzie nie dokazał, ma się rozumieć po odtrąceniu kosztów podróży tam i na powrót. Lecz cóż, żeby się to na tym kończyło. Jedzie tam zwykle niedowarzony młodzik, którego każde głupstwo nęci do siebie, dlatego tylko, że to pruskie lub duńskie. Taki co mowy swojej krztyny nie umie, mówi potem po niemiecku, powiedzmy szczerze, jak krowa hiszpańska, tam uczy się też pogardy do wszystkiego co swoje. „Nie ma to jak Prusy - mówi - to nie nasz kraj dziadowski”. A nawet, aż wstyd mówić, rzuca swoje ubranie, a kołnierze wysokie i czarne orły pruskie na piersiach, to ich godło najmilsze. Pijaków i hulaków z tych obieżyświatów narobiło się też dosyć, że mieszkańcy wiosek nie mogą spać spokojnie. O dziewczętach też nie można nic lepszego powiedzieć. Słowem zgnilizna moralna zapuściła głęboko korzenie. Smutne to, ale prawdziwe. Opiekunowie, uderzcie się w piersi: wasza to wina, że ludowi nie dacie zarobku u siebie, Żydów protegujecie na każdym kroku, a lud skazujecie na demoralizację.”
Prawda, że podobne problemy prześladują naszą Polskę i dzisiaj?

0 komentarze:
Prześlij komentarz