Gdym się wczoraj dowiedział o śmierci Zygmunta Baumana, przyszło mi do głowy kilka myśli, w większości zresztą złośliwych, lecz w końcu zwyciężyła taka oto: „Zmarło się chłopinie”. Gdyby świat technologii rozwijanej przez tak ganione przez niego korporacje szybciej się rozwijał, to mogłoby mu się zalęgnąć w mózgownicy, że przecież taki wybitny humanista i socjolog nie powinien wcale kończyć żywota. Że można przecież złapać jednego z tych bezużytecznych krzykaczy z Wrocławia, młodego przecież i silnego, złapać i do świeżego ciała załadować mózg wielkiego humanisty. Wtedy wieeelki uczony mógłby dalej prowadzić wykłady, pisać książki, czy wreszcie sięgając po słowa poety mógłby także:
„Używać życia całą paszczą,
hucznie, z przytupem i hulaszczo”.
Takiemu zaś bezużytecznemu kibolowi mógłby bez ohyby przylutować prosto w pysk aby zapamiętał skąd mu wyrastają nogi.
A zatem lepiej może, że pomyślałem sobie jedynie: „Zmarło się chłopinie. Nażył się jak mało kto!

0 komentarze:
Prześlij komentarz