Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

wtorek, 7 marca 2017

Sodomici to bardzo stary problem

marca 07, 2017 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Tak się zastanawiam. Nie mam TV, ale oglądam czasem na youtube jakieś programy z gadającymi głowami. Czy PiS mnie ścignie za abonament? Zostawmy to do dnia gdy w moich drzwiach pojawią się smutni panowie i wyjąc gdzie kasa? skują i wywiozą do pudła.
Oglądałem dziś „Skandalistów” z ks. Oko. Rzadko raczę swoje oczy tym programem, bo pani Gozdyra jest z innej bajki. Odnoszę wrażenie, że wie tyle ile wkuje przed programem, co stara się zamaskować niezłym rozpoznaniem przeciwnika. Czasem jej się udaje (przykład Jacka Międlara), ale w tym przypadku nie dała rady. W dyskusji o homoseksualizmie i gender poległa. Gdy spokojna odpowiedź księdza wtłaczała w podłoże tęczową redaktorkę, nie pomagały ironiczne wrzutki i chroniczne zdziwienie. „Naprawdę ksiądz uważa...?” w dziwieniu się prawie dogoniła Piotra Kraśkę, ale jego niewinnej buźki dorosłego niemowlaka nie podrobi. Swoją drogą, czy ich uczą tego zdziwienia na jakichś kursach? Ciekawym jak odebrali to ludzie z innymi poglądami na życie. Tacy wyskakujący z majtek nie tylko dla tej jedynej osoby...
Gdy oglądałem „Skandalistów” przypomniał mi się tekst sprzed wojny. Jak zwykle, prawda? W wielkanocnym numerze „Prosto z mostu” z 1936 r. ukazał się artykulik wprost nawiązujący do tematyki poruszanej we wspomnianej wyżej dyskusji. Przytoczę go w całości. Mimo, że serce mam po prawej stronie nie zgadzam się całkowicie z wnioskami autora. Mimo, że postulaty mogłyby okazać się skuteczne.
„Jest zjawiskiem powtarzającym się w dziejach, że upadek jakiegoś ustroju rodzi jako produkt uboczny rozwój homoseksualizmu. W społeczeństwach, które znajdują się w przededniu zmiany ustroju moralnego, gospodarczego i politycznego pojawia się rozprężenie, zboczenia przestają być wstydliwie przez jednostki ukrywanym występkiem, a stają się publicznie omawianym i okazywanym objawem nagminnym. Tak było w starożytnym Rzymie, tak było w chwili konania średniowiecza w Europie zachodniej, tak było w przedrewolucyjnym Berlinie, tak jest w dzisiejszej Warszawie.
W każdym społeczeństwie znajduje się pewna ilość jednostek nienormalnych, unieszczęśliwionych zboczeniem. Ale w społeczeństwie zdrowym ogranicza się do niewielu nieuleczalnych i często nieznanych jednostek. W społeczeństwie chorym zboczenie staje się niemal modą, rozszerza się na szereg ludzi, którzy mogliby zboczeńcami nie być, rodzi przemysł występny. Bo trzeba sobie zdawać sprawę, że przez intensywne szerzenie demoralizacji można z co czwartego chłopca w okresie dojrzewania zrobić homoseksualistę. Homoseksualizm jest nie tylko nieszczęściem jednostki, jest ciężkim przestępstwem, choć nasz kodeks karny za takie go nie uznaje. Rozbudzanie zaś skłonności homoseksualnych w młodzieży jest jedną z najcięższych zbrodni wobec narodu, cięższą niż szpiegostwo wojskowe. Naród który u siebie propagandę homoseksualizmu toleruje nie jest godzien bytu państwowego.
Po stłamszeniu przez hitlerowców gniazd homoseksualistów w Berlinie, Warszawa zaczyna sięgać po prymat stolicy zboczenia. Homoseksualizm jest przedmiotem lekkich choć rzeczowych rozmów towarzyskich, grasuje nagminnie w średnim pokoleniu literatów, w młodszym pokoleniu aktorskim, w kołach sportowych, ostatnio zaś okazało się w dyskusji prasowej, iż oddaje mu się w Warszawie paruset uczniów gimnazjalnych i to częściowo w celach zarobkowych. O tym wielu mówiło, ale nikt nie pisał. Dyrekcje zaś szkół milczały w obawie skandalu. Potworności tych faktów nie trzeba uzasadniać ani wskazywać skutków. Trzeba natomiast mocno podkreślić, że homoseksualizm jest, społecznie rzecz biorąc, chorobą zakaźną i uleczalną. Musi nastąpić przełom. Widzimy tylko jedną drogę wyjścia: nie wolno homoseksualisty traktować pobłażliwie. Nie wystarczą tu represje władz. W szkole młodzież powinna wyrzucać z klas demoralizatorów, a każde uczciwe grono powinno wykluczać spośród siebie i zrywać stosunki z notorycznymi homoseksualistami.”

0 komentarze:

Prześlij komentarz