Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

niedziela, 19 marca 2017

Wino i rozbiory

marca 19, 2017 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Czytaliście, albo mieliście okazję zetknąć z dzieciakami bogatych rodziców? Jaki jest tryb życia takich osobników i osobniczek? Gdyby nie ta cała kasa, można by ich pomylić z najzwyklejszym bractwem podsklepowym, które pojawia się pod osiedlowym czy wiejskim sklepikiem jeszcze przed otwarciem.
Liczy się tylko płyn, który przełknięty rozleje się ożywczym strumieniem po organizmach pijusów. Dzieciak nie ma śniadania? Pies to trącał! Chlać!
Okazuje się, że wino szeptało i szepcze również do możnych tego świata. Mało chlubną rolę odegrało w naszej historii. Wszyscy chyba znamy powiedzenie: „Za króla Sasa, jedz, pij i popuszczaj pasa”. Czy ktoś skojarzył je z jedną z przyczyn rozbiorów Rzeczpospolitej? Jak się ma chlanie do zniknięcia z map potężnego królestwa?
Pracuję właśnie nad jedną z książek Kazimierza Morawskiego, w której znalazłem całe mnóstwo potwierdzeń takiej tezy. Oto fragment. Bardzo znamienny:
„Jest w Dreźnie piwnica, którą miałem przyjemność zwiedzać swojego czasu. W niej, w latach 1728 — aż do samej bodajże śmierci, schodził się August z tzw. swoją „Confidenztafel“, z rzeszą całą pijackich swoich kompanów i kompanek. On, który przepić się starał cara Piotra, on, co z pierwszym królem pruskim pijał w Jańsborku, gościł teraz w tej piwnicy, knując z nimi spiski na zgubę Polski, pruskiego „króla-kaprala“ Fryderyka Wilhelma I i syna jego, dojrzewającego Fryca.
W piwnicy tej, w pobliżu stojących w stałym pogotowiu beczek najprzedniejszych „renów”, „mozeli“ i „węgrzynów”, skupiał się i uplastyczniał styl cały epoki naszej saskiej. Była tam „fontanna Muz bachicznych“ do obmywania głowy pragnącym wytrzeźwieć i były „Ruheplätzchen“ (miejsca wypoczynku) dla beznadziejnie skutych. Hajducy z pochodniami rozświetlali ową orgię, ale co bolesne, to że świeciły w niej nazwiskami najpierwsze też rody i persony Polski współczesnej: Lubomirscy i Sapiehowie, Bielińscy i Pocieje; obok Lipskiego, przyszłego kardynała, zapewne Jan Klemens Branicki, przyszły hetman, i ksiądz opat Rozdrażewski, i najwyżsi dygnitarze dworscy, i dyplomaci... Co także nad miarę wstrętne, to że panowała w tym gronie moda koszarowa na wzór pruski, że pleniły się karczemne dowcipy, że nawet stali ci kompani pijaccy mieli ad hoc sfabrykowane pseudonimy, że gości obowiązywał wysoce ordynarny statut.
A była ta piwnica przy Schiessgasse, jak zobaczymy niżej, kuźnią zguby na wolność i całość dzierżaw nieszczęsnej Rzeczypospolitej. Albowiem goście jej stanowili związek tajny, pierwszy w naszych dziejach, obliczony pod przewodem króla na zatratę kraju. Nie wiedzieliśmy dotychczas, do czego prowadziła i doprowadzić mogła pijatyka saska. Dziś, patrząc na potworne puchary Augustowe w „Grünes Gewölbe“, uświadamiamy sobie, że ten alchemik w koronie sączył do nich prawdziwą truciznę.”

Książka napisana została w okresie międzywojennym. Potwierdza tezę, którą ostatnio rozpowszechnia Grzegorz Braun. Lektura to niezmiernie ciekawa, zaś dla wszystkich miłośników tajemnic i teorii spiskowych powinna stać się wprost obowiązkową. Sądzę, że wszelkie prace edycyjne powinienem skończyć w przeciągu tygodnia i wtedy będziecie mogli się o tym przekonać.

0 komentarze:

Prześlij komentarz