Jeszcze nie został prezydentem, a już pyszczy. Nie podoba mu się, że jeden producent pralek zadeklarował, iż przeniesie produkcję pralek do naszego pięknego i nieszczęśliwego kraju. Ktoś mu szepnął na uszko i otworzył otwór gębowy: że Polska solidarna nie jest, że „uchodźców” nie chce przyjmować, że sankcje cała Europa musi nałożyć, że bla, bla, bla...
A baranka o ścianę komuszku! Patrzcie jakie to przewrotne. Najpierw asystował Ricoeur'owi, potem robota u Rothschildów, ministrowanie u Hollanda i członkostwo w Partii Socjalistycznej. A teraz nagle kandydat niezależny. To coś jak u nas ludzie z .Nowoczesnej... Ale mało tego. Gość ma całkiem ciekawy gust. Widzieliście jaki milf będzie pierwszą damą Francji? Aż mi się przypomnał dowcip o bacy i zupie cofce...
Rafał Otoka-Frąckiewicz ma rację. Napisał na pejbuku, cytuję: „W ramach solidarności europejskiej, Francja powinna obniżyć pensje swoich obywateli do poziomu jaki oferuje w swoich firmach w Polsce. Konkurencyjność Francji skoczy z dnia na dzień, a i idea solidarności nabierze wreszcie realnego kształtu.” Pikne, prawda?
Załóżmy, że szczere życzenia się spełniają i Francja postanawia zrobić eksperyment. Co się może stać? Ludziska mogą się tak zapienić, że ichnia rewolucja i jakobini to pikuś. Spłonie Paryż, Marsylia, Orlean, Tulon i cała kupa innych miast i miasteczek. Gdy już nie zostanie kamień na kamieniu, ludzie dojdą do ciekawej konstatacji: „Oj, ciutkę przesadziliśmy”. Zacznie się odbudowa. I teraz najlepsze! Gdy będą odbierać wypłaty, będą się cieszyć, że są zupełnie jak te pod Lublinem...
Ale ludzie mogą tam być już tak ogłupieni, że uda się przepchnąć zarobki, jakie proponuje pan Rafał. Francja powinna zrobić krok następny. W imię solidarności uczynić zasiłki dla bezrobotnych identyczne z naszymi. Jakieś 120 – 150 euro na miesiąc przez pół roku. Islamistów wymiecie stamtąd momentalnie tak, czy siak. Albo sami wyjadą, albo ruszą na Paryż. Wtedy...
Pofantazjowałem. Co mi zostało? Groźne kiwanie palcem w bucie?

0 komentarze:
Prześlij komentarz