Od kilku dni internet prześladowały niewinne oblicza ludzi, którzy niewinnymi oczkami wpatrywali się w kamerę i zachęcali aby przybyć do stolicy na „marsz wolności”. Patrzyłem na te niewinne buźki i zastanawiałem się skąd ich znam. Przecież w pierdlu nie siedziałem. A ci zapraszając na taki marsz, ani chybi musieli garować!
W końcu załapałem. Toż to była premiera Kopacz, niedoszły premieru Schetyna, niedoszły premieru Rychu, jakieś KOD-owiki i cała kupa innych. A wszyscy oni zapraszali na „marsz wolności”...
Coś mi się nie zgadzało. W końcu załapałem, że może oni tak profilaktycznie, żeby ich ten wstrętny Kaczor nie powsadzał? Eeee, nieeee... Wystarczyło poczekać kilka dni.
A dziś patrzyłem na te dobrze ubrane i równie dobrze odżywione sylwetki i zachodziłem w głowę. Czegoś mi było w nich brak...
Zerknąłem prawym okularem, zerknąłem lewym okularem i wreszcie dostrzegłem. Ci najlepiej ubrani i najlepiej odżywieni nie mieli twarzy. Zamiast nich tylko obłe zarysy z wyraźnie rysującymi się oczkami i otworami gębowymi. No tak. Reszta musiała zostać przy korytach, gdy ten okropny Kaczor przemocą ich od owych koryt odrywał.
Dlatego się ciskają. Dlatego tak złorzeczą. Dlatego na pośmiewisko się narażają. WOLNOŚCI bronią... Akurat!!!

0 komentarze:
Prześlij komentarz