Od dziś będę również nagrywał moją pisaninę i wrzucał taki materiał na youtube. Nie lubisz czytać? Posłuchaj.
Wiek XVIII był okresem wypełnionym wojnami. Także na ziemiach Rzeczpospolitej obce armie urządzały zbrojne pochody. Niestety nasi dzielni wojacy nie potrafili się temu przeciwstawić. Takich szlachta wybrała królów, takich wybrano hetmanów, że wstyd ich wspominać. W końcu stało się. Rzeczpospolita Obojga Narodów znikła z map świata, a jej ziemie weszły w skład trzech sąsiednich mocarstw. Zresztą chyba wszyscy o tym wiedzą (kładę nacisk na chyba). Sporą część ziem, wraz z Warszawą, Gdańskiem, Toruniem i Poznaniem, zabrały Prusy. I o tym jest ta historia.
Jako, że Europę toczyły wojny, a armie muszą jeść, więc popyt na ziemiopłody wzrósł niesłychanie. Ceny zboża poszybowały i podczas rządów Prusaków w Warszawie utrzymywały się na wysokim pułapie. Zbiory zboża z zaboru pruskiego dostarczano do Gdańska, gdzie rozchodziły się na pniu, kupowane głównie przez Anglię i Holandię. Wysokie ceny zboża oznaczały wzrost dochodów właścicieli ziem uprawnych a co za tym idzie skoczyła również wartość ziemi.
Prusacy mieli to na oku i patentem z 10 sierpnia 1975 roku wprowadzili na terenie zaboru hipoteki (na zdjęciu fragment tekstu Władysława Smoleńskiego o tym fakcie mówiący). Mając w garści taki dokument, właściciel ziemi mógł pożyczać, a władza pruska znała upodobanie polskich panów do zbytków.
Właściciele ziemi podawali do wykazu ceny najwyższe, a mamy w pamięci, że ówcześnie ceny zboża były bardzo wysokie. Po co podawano w hipotekach tak wysoką wartość dóbr?
Wielcy panowie przyzwyczajeni do tego, że jeszcze niedawno kasa spływała do ich szkatuł istną rzeką, a to od Prusaków, a to od Moskali, a to przekazywana przez naszego ostatniego króla, który robił za pośrednika, bawili się. Kroku próbowała dotrzymać im średnia szlachta. Nie było wtedy miasteczka bez kasyna, jarmarku albo odpustu bez balu. W Warszawie wszystkiego w dwójnasób. W dawnej stolicy mieszkało około 50 familii magnackich. W domach tych rodzin uprzejme gospodynie prześcigały się w wynajdywaniu kosztownych uciech. Młodzież hulała (patrz zdjęcie poniżej).
Do czego to prowadziło? Aby hulać, trzeba mieć talary. Najpierw poszły dochody ze zboża. Potem pożyczano, pożyczano, pożyczano...
A mamy ciągle w pamięci, że w hipoteki wpisywano wysokie sumy, a mimo że ówczesna lichwa to pryszcz w porównaniu z dzisiejszymi pożyczkami bankowymi, to kiedyś wierzyciel się upominał. A kim był wierzyciel? Prezydent Prus Południowych (ziem zabranych) otworzył obywatelom kredyt rządowy, z troski oczywiście (ta troska jest rzecz jasna ironicznie!), z procentem o wiele niższym, od opłacanego wierzycielom prywatnym. Wniosek? Łatwy do przewidzenia. Mnóstwo bankructw. Ziemia trafiała do wierzyciela, czyli władz pruskich, a co było z nią potem to już zupełnie inna historia.
Tak polscy właściciele ziemscy sami się wychędożyli.



Ale brednie.
OdpowiedzUsuńW IRP poziom podatków był rząd wielkosci niższy od pruskiego. Dodatkowo wygłodzony berlinski rząd podsuwał "preferencyjne kredyty", które, w gospodarce praktycznie nie operującej gotówką, oznaczały brutalne wypłukanie pieniądza z rynku oraz brak płynności finansowej. Berlin zrobil to świadomie.
Autor tekstu powinien zaprzestać cytowania propagandowy zaborców i samodzielnie pomysleć.
No przecież Polacy sami sobie przepisów nie ustalali. Oczywiście, że to robota Prusaków. Wszak napisałem o tym wyraźnie w ostatniej partii tekstu. "Prezydent Prus Południowych (ziem zabranych) otworzył obywatelom kredyt rządowy, z troski oczywiście, z procentem o wiele niższym, od opłacanego wierzycielom prywatnym. Wniosek? Łatwy do przewidzenia. Mnóstwo bankructw. Ziemia trafiała do wierzyciela, czyli władz pruskich, a co było z nią potem to już zupełnie inna historia." Trzeba wielkimi literami? I powoli?
UsuńWszystko przez chciwość i głupotę...
OdpowiedzUsuńNie tylko. Myślę, że niebagatelną rolę grało przyzwyczajenie i zwykła duma. Nie wiem tylko, czy lepiej być naiwnym durniem, czy cwanym skur... jakimi bez wątpienia byli Prusacy na stanowiskach.
Usuń