Jeśli znaleźliście odrobinę czasu i chęci by przeczytać poprzedni tekst, mieliście okazję poznać zdanie Waleriana Charkiewicza o szowinizmie Ukraińców. Bardziej dociekliwi zapewne się zastanowili skąd u diabła wzięło się u Charkiewicza takie przekonanie? Ano prasa ukraińska nie owijała w bawełnę. Według autorów w niej piszących (były i wyjątki) Ukraińcy to naród starożytny i liczny, więc tacy Polacy niegodni im butów czyścić. Miałem dziś przywołać ponownie „Wspomnienia” Stanisława Głąbińskiego, ale wpadło mi w oko czasopismo wydawane w okresie I wojny światowej w Krakowie „Rok Polski”, gdzie w numerze 6 z 1916 r. zamieszczono sprawozdanie z artykułu Stefana Rudnickiego „Die Verbreitung der Ukrainer” wydrukowanego w „Czasopiśmie Kartograficznym Wiedeńskim” z 1915 r. Pozwolę sobie przywołać poniżej jego obszerne fragmenty:
Zauważywszy na wstępie, że nawet „ogarniająca cały świat” niemiecka wiedza geograficzna ma o wschodniej Europie podobne wyobrażenie, jak o środkowej Azji lub Afryce (pod względem antropogeografii) i że jedynymi źródłami, z jakich odnośnie do tego tematu korzystała, były oficjalne publikacje rosyjskie, stwierdza autor, że naród ukraiński należy do największych liczebnie narodów europejskich i reprezentuje dzisiaj cyfrowo 38 milionów dusz. Wprawdzie dla specjalisty obcymi nieco wydadzą się te szczegóły, ale ku wyjaśnieniu posłużyć winien fakt, iż nazwa Ukrainiec jest nową i nie zyskała sobie jeszcze praw obywatelstwa w geograficznych podręcznikach i książkach. Dotychczas uważano powszechnie Ukraińców za część narodu r o s y j s k i e g o i dopiero w ostatnich latach zaczęli oni prostować to rozpowszechnione w Europie konwencjonalne kłamstwo rosyjskie. „Średni i zachodni Europejczycy” nie posiadają przy tym znajomości ukraińskiego języka, co naturalnie tym bardziej utrudnia bezstronną orientację. Autor tedy stara się przyjść im z pomocą.
Samoistny naród ukraiński, bliższy południowym niż północnym Słowianom, odznacza się wysokim wzrostem, czarnym uwłosieniem i takąż barwą oczu. Pokrewieństwo językowe z rosyjskim nie jest ściślejsze, jak z serbskim, polskim lub czeskim. Naród ten, posiadający wspaniałą poezję ludową i wysoko rozwiniętą literaturę, od stuleci już ciąży kulturalnie nie ku wschodowi lecz ku zachodowi.
Następują dość zresztą rozpowszechnione przed wojną w prasie ukraińskiej wywody o przeszłości. Zniszczony i wyczerpany napadami Tatarów kraj stracił swoją siłę odporną i stał się terenem sąsiedzkich wpływów. Polska obsadziła w r. 1340... Galicję — resztę Ukrainy zagarnęła w XIV. wieku Litwa. Ucisk panujący w państwie polsko-litewskim, kazał nieraz Ukraińcom chwytać za broń, aż udało się im w XVII. wieku znowu odzyskać niezawisłość. Państwo ich jednak jako słabe połączyło się wtedy z Moskwą na zasadach hołdowniczo-autonomicznych. Resztki już tej autonomii pogrzebane zostały w bitwie pod Połtawą, gdzie Ukraińcy i wódz ich Mazepa wraz ze sprzymierzeńcem Karolem XII. szwedzkim, ponieśli klęskę.
Naród ukraiński przeżył przecież i tatarską niewolę i polski i rosyjski ucisk. Dzisiejsze jego polityczne dążenia najtrafniej scharakteryzować można jako silne przeciwieństwo tak do wielkopolskich aspiracji (terytorialnie chodzi tutaj o Galicję wschodnią, Chełmszczyznę, Wołyń, Podole i Kijowszczyznę), jak i do państwa rosyjskiego. Z tych obu względów sympatie Ukraińców w wojnie światowej całkowicie są po stronie mocarstw centralnych, od których naród spodziewa się oswobodzenia spod panowania Polski i Rosji, chcąc zbudować albo niezależne państwo w obrębie związku państw środkowo-europejskich — albo ukraińską prowincję w ramach monarchii austro-węgierskiej.
Jeśli chodziłoby jeszcze o jakieś wątpliwości co do nazwy, to widoczne tutaj uderza podobieństwo do procesu, jaki się odbył na zachodzie. Jak Frankowie nadali imię Francji, choć do dnia dzisiejszego istnieje szczep niemiecki Frankami nazwany, tak i nazwa Ruś (Rosja) przejęta została przez Rosję, a sama Ruś nazywa się dzisiaj Ukrainą. Jeżeli tedy dla starej Frankonii obowiązuje ogólnie nazwa N i e m i e c (Deutschland), to i „Ukrainie” nie można odmawiać prawa Powszechności, mimo, że do chwili obecnej utrzymała się dla oznaczenia gałęzi Ukraińców nazwa „Rusini” (Russinen). Oficjalny w Austrji, partykularny termin „Ruthenen“, wśród Ukraińców rosyjskich bardzo niepopularny, jest tylko powodem różnych nieporozumień. Jedynie określenia Ukraina, Ukrainiec, ukraiński są ważne i jedyną roszczą sobie pretensje, tj uznania w terminologii naukowej.
Etnograficzny obszar ukraiński przedstawia się według załączonej mapki bardzo pokaźnie. Dość powiedzieć, że zajmuje on w kierunku równoleżnikowym przestrzeń od górnego biegu Dunajca po średnią Wołgę i morze Kaspijskie. Granicę południową stanowi morze Czarne od ujścia Dunaju do kaukaskich wybrzeży włącznie, północna biegnie mniej więcej linią wysokości średniego biegu Prypeci. Co do bliżej obchodzących nas szczegółów terytorialnych warto zaznaczyć, że na mapie Dr. Rudnickiego włączono do ścisłego obszaru ukraińskiego cały pas podkarpacki od Dunajca i Popradu na wschód jak i kilkumilowej szerokości pas ziemi na zachód od Sanu. W tymże ścisłym obszarze znalazła się tzw. gubernia chełmska (z 60% ludności ukraińskiej), choć ukraińskie terytorium sięga jeszcze dalej na zachód i obejmuje tutaj także okolice Siedlec i Łukowa, docierając prawie pod Mińsk Mazowiecki i Dęblin. Galicja Wschodnia, Wołyń, Polesie, Podole, Kijowszczyzna świecą gdzieniegdzie białymi plamkami obcych narodowości, wszędzie przecież, jak twierdzą podane cyfry, ludność ukraińska dobiega od 70 do 80 procent. Są to, według autora, przecież minimalne obliczenia.
Podobne a nawet i gorsze wypadki miały miejsce na państwowym terytorium rosyjskim, specjalnie jeżeli chodzi o kraje Polesia, Krymu i górskie okolice kaukaskie. Po dokonaniu potrzebnych sprostowań przyjmuje autor ogólną liczbę Ukraińców w granicach Austro-Węgier 4,380.000, w Rosji 29,380.000, na amerykańskim wychodźstwie 780.000, razem 34,540.000 wedle „poprawionych” obliczeń z 1910 roku. Dodawszy do tego 2 procent rocznego przyrostu naturalnego
uzyskujemy w r. 1915 równą sumę 38,000.000 Ukraińców na świecie.
38-milionowa masa tak pod względem języka jak i obyczajów jest więcej jednolita niż którykolwiek z narodów europejskich. Prawda, że istnieje różnorodność wiary, ale ostatnia nie doprowadza wewnątrz do żadnych starć. Do czasów rozbiorów Polski ogromna część narodu ukraińskiego wyznawała obrządek grecko-unicki. Zmieniło się to wskutek polityki rosyjskiej, dzięki której unici przyjąć musieli ortodoksyjne wyznanie. Unia utrzymała się tylko w Galicji. Poza nią i poza milionem jeszcze Ukraińców, rzymskich katolików, olbrzymia większość narodu jest przecież do dnia dzisiejszego grecko-ortodoksyjna. Odrębny niegdyś, ortodoksyjny Kościół ukraiński (jak dziś np. rumuński), a pozostający zaledwie w luźnej zależności od konstantynopolitańskiego patriarchy, zniszczył i zrusyfikował rząd rosyjski. Skutkiem tego narodowi kościół stał się obcy, a pod wpływem niemieckich kolonistów na Ukrainie powstała szeroko rozgałęziona sekta protestancko-ukraińska, tzw. S t u n d a. Dwa miliony opuściły dla niej ortodoksyjny kościół, jakkolwiek oficjalnie w dalszym ciągu wyznawcy jej za ortodoksów muszą uchodzić. Z tego też powodu trudno podać pełniejszą liczbą wyznawców „Stundy”.
Na zakończenie podaje autor jeszcze jedną cechę swego narodu. Daleki od fanatyzmu, dalekim pozostał sekciarskiej duszy rosyjskiej, za podstawę religii uważając etyczny jej charakter, podczas gdy dla Rosjanina treść zastąpić są zdolne zewnętrzne szaty rytuału.
Zdaje się, że do tego artykułu sięgają obecnie nacjonaliści upaińscy chcący przyłączyć do swego upadłego państwa województwa lubelskie i podkarpackie. Bardzo to ciekawe wszystko, prawda?

0 komentarze:
Prześlij komentarz