Ostatnie dni przyniosły światu klika niebywale wprost ważnych wydarzeń. Po pierwsze urodziło się dziecko! Oj! Urodziło się wprawdzie mnóstwo dzieci, ale przeżarte ideologią neomarksistowską media trąbią o tym jednym. Czym ono się różni od innych? Wydziera się jak inne dzieci, pochłania mleko, wali w pieluchy. Ma jedną głowę, dwoje oczu... Słowem pozornie niczym nie różni się od innych dzieciątek. Pozornie, bo jego rodzicami nie są Smithowie, czy Kowalscy,ale członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej. A jeszcze sto lat temu marksistom aż łapki chodziły by wyrżnąć wszystkich szlachetnie urodzonych, co im się w Rosji całkiem nieźle udawało. Poza tym „bardzo ważnym” dzieckiem urodziło się jeszcze drzewo, które ma dwóch ojców: amerykańskiego prezydenta o dziwnych włosach i francuskiego prezydenta o dziwacznym guście. Prawda jakie to wszystko ważne? Jest o czym pisać i gadać... Nie wiem tylko, czy pokazują na plazmach dramat rodziców Alfiego Evansa. Przywołam poniżej słowa Janusza Korwin-Mikke, które w zasadzie wyczerpują temat:
„Dwuletni Alfred Evans cierpi na postępujące porażenie mózgu. Lekarze w Anglii uznali, że podtrzymywanie Jego życia nie ma sensu i odłączyli Go od aparatury. Tymczasem chłopczyk żyje!
Lekarze wbrew protestom rodziców postanowili więc... zagłodzić Go na śmierć. I trwają w uporze, poparci przez sądy, choć rząd Włoch uznał Go za swego obywatela i zażądał wydania.
Rodzice walczą. A teraz wnioski:
1) Dziś właściwie każde życie można podtrzymywać dowolnie długo. To rodzi nieznane problemy.
2) W normalnym państwie podtrzymuje się życie dopóki rodzina tego chce - i ma na to środki. Jeśli jednak, jak w (tfu!) socjalizmie, istnieje (tfu!) "służba zdrowia" to ona MUSI pełnić funkcję dra Mengele ("Ten do gazu - a ten niech jeszcze pożyje...") w przeciwnym razie ludzkość niedługo składałaby się z 20 miliardów ludzi, z czego 15 miliardów w stanie śpiączki - wybudzanych na wybory, by głosowali na socjalistów.
3) Jeśli jednak rodzice lub ktokolwiek chcą na to płacić (Alfie zresztą żyje BEZ aparatury!!) to lekarze mają obowiązek Go leczyć, a państwo nie ma prawa żądać zabicia dzieciaka. Przecież zdarzają się nieoczekiwane remisje i wyzdrowienia.
4) To jeszcze jeden dowód mojej tezy, że dziś mamy ustrój niewolniczy, i to właściciele niewolników, a nie rodzice, są właścicielami dzieci i panami ich życia i śmierci.
5) Musimy ten ustrój obalić! Niech żyje WOLNOŚĆ! A w niej żyje - lub umrze, jeśli Mu to pisane – Alfie!”
Gotuję się wewnętrznie. Patrzę sobie na pejsa i gorączkowo szukam. A tu nic. Ci wszyscy, którzy tak się uzewnętrzniali ćwierkając o czarnym proteście, milczą. Dlaczego? Łaziliście z transparentami, na których wypisano mocne słowa o prawach człowieka, o wolności do decydowania, a teraz co? Cisza? Skomentuję to jednym wymierzonym prosto w oko: TFU!

0 komentarze:
Prześlij komentarz