Tekst archiwalny.
Dziwne myśli przychodzą do głowy podczas jazdy rowerem. „O! Dziura w jezdni! Druga! Trzecia! Kolejna! Kur... Co tu się wyrabia? Co to za kraj? Kur... Próbują grandziarze obrobić nas wszystkich, podsuwając pacynce z zaczeską spreparowaną ustawę 447, a te frędzle z rządu warszawskiego udają, że wszystko gra. Wystarczy, że szeregowy poseł Kaczyński wyduka, coś o nieoddawaniu niczego (w domyśle guzika) i wszystko cacy. Parlamentarzyści z Kukiza rzutem na taśmę wysmarowali projekt ustawy o tym niebotycznym przekręcie, a patrioci z PiS głosują przeciw! Kur!!!” Może lepiej tym rowerem nie jeździć?
Kiedy ta cała hucpa z głosowaniem miała miejsce? Całkowicie przypadkiem tego samego dnia, w którym do konserwatywnego Białegostoku wybrała się objazdowa impreza LGTB. Niektórzy na nich mówią: sodomici i gomoryci, ale wstrzymałbym się z automatycznym powtarzaniem tych określeń. Nie wszyscy bowiem z tej objazdowej imprezy gustują w pokładaniu się z osobnikami i osobniczkami tej samej płci. Przypuszczam, że sporą część tej kolorowej grupy stanowią najzwyczajniejsze heteroseksualne osoby, które postanowiły maszerować wraz z Towarzyszami i Towarzyszkami z jednego z dwu powodów. Forsy albo wrodzonej naiwności. W Nowym Jorku po wybraniu na prezydenta Donalda Trumpa za udział w protestach obowiązywała stawka 18 dolców za godzinę. Czy tutaj nikt nie wypłaca rekompensaty za stracony czas? Ta grupa, która postanowiła dołączyć ze szczerego serca, to niestety głupcy. Wygląda na to, że dali się wkręcić pomniejszym grandziarzom, którzy załatwiają szum i rozgłos na zamówienie.
Bo kto rozumny pcha się do konserwatywnego miasta, w którym pełno srogich kibiców Jagiellonii i tzw. normalnych ludzi okazujących duże przywiązanie do symboli religijnych? Kto jedzie tam z samozaparciem wiedząc, że przeciwko będzie stało murem ponad 10 razy więcej ludzi? W końcu kto zabiera ze sobą w podróż zepsute jaja?
Na mój chłopski rozum sprawa wyglądała następująco. Po pierwsze potrzebny jest rozgłos. Jak go uzyskać? To bardzo proste. Kolorowy, najlepiej tęczowy strój, prowokacyjne okrzyki i odpowiadające im transparenty – stąd ta dumnie noszona zaropiała wagina (wpuśćcie odrobinę wachy do wody będziecie mieć rozlewającą się tęczę) – oraz oczywiście grupka prowokatorów. Najlepiej po obu stronach. Jedni z grupy tęczowych rzucają śmierdzące jaja. Drudzy „oburzeni” takim brakiem szacunku łapią z kamienie i... uwaga! Walą w policjantów! Tak się bowiem składa, że 800 maszerujących zwolenników ideologicznego frontu LGBT otaczało kordonem 700 gliniarzy. W kaskach, z tarczami, bronią, która niby nie zabija, ale jak przywali, to panie pomiłuj. Jeśli tego mało, to jeszcze odpowiedni zapas pocisków z gazem łzawiącym, którym zresztą poczęstowali dzieci.
Jest rozgłos? Jest! Czy ktoś następnego dnia słyszał, że PiS odrzucił projekt przywołanej wyżej ustawy? Dlatego uważam, że to ustawka. Te rozróby to woda na młyn zarówno środowisk spod znaku tęczowej waginy, jak i rządu, który zamiata przy okazji własne brudy i okazuje troskę (jasne, że pod publiczkę!).
Odrobinę dziwi mnie, że ludzie, dla których najważniejszym dobrem jest przyjemność, a największym złem – ból i cierpienie, wystawiają się na kibicowskie buty. Kiedyś gliniarz nie zdąży zasłonić i tęczak czy tęczynia dostanie z ciężkiego buciora. Ale może o to chodzi? Może potrzeba kogoś w szpitalu, a najlepiej aby zajście, po którym ten ktoś ląduje w szpitalu odbyło się dokładnie pod kamerami monitoringu? Witkowskiemu się nie udało. Wprawdzie niczym Boni poleciał chwalić się opuchłym licem na tłiterki, pejsbunie itp., ale w okolicy chyba nie było kamery...
Gry patrzę na obity pysk tego lichego dziennikarzyny, o osiągnięciach naukowych jeszcze nic nie wiem, w mojej podejrzliwej łepetynie rodzi się pytanie: dostał tak od serca jak obijali prawicowych dziennikarzy przed wojną (patrz poprzednie wpisy), czy może jak postać zwana Skorpionem w pierwszym filmie o Brudnym Harrym?
Aż strach siadać na rower!

0 komentarze:
Prześlij komentarz