Protestów klimatycznych u nas dostatek. Początek nowej ich serii dała Greta Thunberg nastolatka ze Szwecji. Jej wypowiedzi (przez kogo zainspirowane?) zostały wzięte na poważnie przez sporą grupę zamożnych ludzi. Zaczęli oni deklarować, że rezygnują z podróży liniami lotniczymi. Wszystko to dla dobra planety. Nurtuje mnie tylko pytanie w jaki sposób ta dzielna Greta przybyła ze Sztokholmu do Katowic, Strasburga czy dotrze do Stanów Zjednoczonych? Rowerem? Kajakiem?
Aktywiści klimatyczni nie odpuszczają. Jeden z ich protestów jest bardzo widowiskowy:
" Ice on the rope " - Studenci na szubienicy
"Stoimy z liną na szyi na topiących się blokach lodu.
Taką metaforą chcemy zilustrować niszczycielskie konsekwencje wynikających ze zbyt szybkiego topnienia polarnych czap lodowych oraz wpływu zjawiska na liczbę zgonów wywołanych zmianami klimatu. Około 300 000 ludzi umiera każdego roku na całym świecie w wyniku globalnego ocieplenia. Liczba ta rośnie wraz ze wzrostem poziomu morza. Fale upałów i susze wysuszają ziemię, a pożary lasów niszczą źródła ludzkiego utrzymania. Nawet w Niemczech wody może niebawem zacząć braknąć. Istnieje także wiele innych powodów do tego, aby zwrócić uwagę na niesprawiedliwość klimatyczną.
Na zdjęciu znajdują się studenci protestujący w sprawie klimatu w Kolonii."
Powyższy cytat w moim mocno kulejącym tłumaczeniu, pochodzi z pejsbukowego profilu Extinction Rebellion NL Group (mają też stronę, gdzie zamieścili wywody w podobnym tonie). Muszę im przyznać jedno. Większość z nich wierzy w to co piszą, mówią, robią. Są wśród nich jednak tacy, którzy grają na zimno. Są pieniążki do zarobienia, więc dlaczego nie zbić szubienicy?
Tutaj nasuwa się kilka pytań. Czy ona nie jest drewniana? Czy eko-studenci zdają sobie sprawę, że aby uzyskać belki, trzeba było zamordować drzewo?
Skoro zmajstrowano szubienicę, trzeb pod nią kogoś postawić. Najlepiej na blokach lodu. Tylko dlaczego użyto takiej długości sznura, aby przypadkiem tym stojącym na lodzie nic się nie stało?
Jak wielu ludzi zada sobie takie właśnie, lub podobne pytania? Jak wielu widząc takie lub podobne zdjęcie wzruszy ramionami i zapomni o nim już po kilku minutach? Jak wielu w końcu wykrzywi usteczka i wycedzi: „ale ich zaorali, tych ślepych buraków”. A przekaz idzie w świat. Młodziaki się ekscytują. Eko-wścieko rosną w liczbę, a tym samym w siłę.
Kilka lat temu biegałem po warszawskim Ursynowie dorabiając przywracaniem komputerów do stanu używalności. A to wirusiki, a to system się sypał, a to coś wytłumaczyć, ale to już historia. W jednym strasznie długaśnym wielopiętrowym bloku (mieszkali tam ponoć kiedyś Beksińscy) wparował do komputera całkiem wredny wirus. Podczas prób reaktywacji laptopka, było mnóstwo czasu na rozmowę. Właścicielka machiny, seniorka, potrzebowała jej do kontaktu z wnukiem. Poleciał on na wymianę studencką na uniwersytet w Auckland na Nowej Zelandii. Opowiadał jej, że w zdecydowanej większości samoobsługowych kuchni znajdujących się w kampusie były wywieszone zakazy przygotowywania potraw z mięsa. Zdziwiło mnie to okrutnie, bo jakże tak? Ale widać tam świadomość rewolucyjna zaczęła żyć wcześniej niż w naszej zaściankowej Wielkiej Lechii. Nic straconego.

0 komentarze:
Prześlij komentarz