Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 31 lipca 2020

Komu służą podziały?

lipca 31, 2020 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

To śmieszne. Odwołano wcześniejsze wybory, mimo że urzędujący prezydent mógł wygrać je w pierwszej turze. Skonstruowano w tym celu teatrzyk, który przekonał mnóstwo ludzi zamieszkujących nasz piękny i nieszczęśliwy kraj. Zmarnotrawiono przy okazji (ktoś pewnie zarobił, prawda?) wiele milionów. Po co? Odpowiedź nasuwa się sama. Aby pogłębić podziały.


Kto na tym zyskał? Oczywiście koalicja zarządzająca, mimo wzajemnego i nieustannego kopania po kostkach. Poza tym drugi oddech złapała totalna opozycja. Może dzięki temu nie rozpadnie się lada moment. Dlaczego sądzę, że wygrały obie bandy bezwzględnych rabusiów? Bo udało się ocalić status quo. Obie strony żyjących polityką nienawidzą się jeszcze bardziej, niźli przed wyborami. Takim społeczeństwem łatwiej rządzić. Gniew zakłóca rozumowanie. Człowiek niedostrzegający tego, co się rzeczywiście dookoła niego dzieje jest wymarzoną marionetką. Co ciekawe łapią się na ten numer nie tylko wąsaci Janusze i zawistne Grażyny, ale i tacy, którzy chlubią się ukończeniem wyższej uczelni. Czy ludzie się ockną? Sądzę, że nie. Zbyt duże środki przeznaczono na sterowanie ludem, aby zezwolono na pobudkę.
W jaki sposób można zniweczyć z takim trudem budowane podziały? Albo znaleźć wspólnego wroga, albo pozwolić by obie strony starły się inaczej niźli słowami. Zdają sobie z tego sprawę nawet dzieci.
Byliśmy bodaj w szóstej klasie podstawówki. Zima jak się patrzy i bitwy na śnieżki po lekcjach. Szliśmy zwykle do dzielnicy domków nieopodal naszej budy, gdzie dość łatwo było znaleźć niewykończoną i nieogrodzoną willę. Czasem rzucanie śnieżkami kończyło się nacieraniem twarzy śniegiem skąd już niedaleko do wybuchów gniewu i pojedynków na przewracanki, a nawet pięści. Wtedy też pierwszy raz biłem się na poważnie z kumplem, z którym niewiele wcześniej kradliśmy rybki z akwarium w sali od biologii. Poszedł z pięściami na dziewczynę. Dużo niższą od niego. Dałem mu cztery prawe proste w pysk i poleciał z płaczem po kumpli. Od tamtej chwili durne podziały znikły, zaś wspólnotą staliśmy się (tak to oceniałem) podczas wielkiej śnieżnej bitwy z szóstą E. Niesnaski i wzajemne animozje oczywiście dalej istniały, jednak zdecydowana większość szóstej F trzymała sztamę. Nie wątpię, że podobnie było i ciągle jest w większości podstawówek. Niestety mądrość dziecięca wraz z wiekiem zanika. Nastają młodzi socjopaci, którzy uczą się od rodziców jak wygrywać jednych przeciw drugim. A gdy taki socjopata tafi do polityki to... dopowiedzcie sobie sami!

0 komentarze:

Prześlij komentarz