Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

wtorek, 16 marca 2021

O szpiclach, kapusiach, donosicielach

marca 16, 2021 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

Zerknijcie na początek na poniższy fragment serialu Alternatywy 4. Prawda, że konkretny kapuś?

Po tej zajawce przypomnę jeszcze fragment książki Jarosława Haszka „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” (t. I, roz. 9):
„Zespół audytorów był wspaniały. Właśnie taki aparat sądowy, jaki był tutaj, ma każde państwo przed powszechnym politycznym, gospodarczym i moralnym upadkiem. Takie państwo ochrania resztki swego spłowiałego nimbu przy pomocy sądów, policji, żandarmerii i sprzedajnej zgrai donosicieli.
W każdym oddziale wojskowym miała Austria szpiclów, którzy denuncjowali swoich towarzyszy, sypiających z nimi na tych samych pryczach i dzielących się z nimi kawałkiem chleba podczas marszów.
Także i policja państwowa dostarczała do garnizonu sporo materiału, osobliwie tacy panowie, jak Klima, Slaviczek i S-ka. Za sprawą cenzury wojskowej przyprowadzano tu autorów korespondencji, jaką prowadzili ludzie z frontu z tymi, których pozostawili w domu, zrozpaczonych, bezradnych. Tutaj sprowadzali żandarmi nawet starych dożywotników, którzy pisywali listy na front, a sąd wojskowy wlepiał im po dwanaście lat więzienia za ich słowa pociechy i za opisy biedy domowej.”
Skąd się bierze w człowieku konieczność kapowania? Z domu rodzinnego? Mamusi na tatusia, a tatusiowi na mamusię? Dr Jan Przybył powtarza, że to przez zawiść: „Olaboga nie wytrzymam, oni mają a ja ni mam!”. W „Dniu świra” Koterski włożył w usta tłumu odmawiającego „modlitwę” na balkonach to, że muszą „dopierdolić sąsiadowi”. Jak tam było, tak tam było. Warto zadać pytanie, jak walczyć z plagą kapusiostwa?

Adolf Nowaczyński podał, w reakcji na sytuację jaka zaistniała po przewrocie majowym w 1926 roku i przejęciu władzy przez tzw sanację moralną pod wodzą Piłsudskiego, wspaniałą receptę na panoszących się szpicli:
„Ze wszystkich stron i stolicy i kraju dochodzą wieści i wiadomości o rozmnożeniu się prywatnych szpiclów „dobrowolców”. Szwęda się to, niucha i węszy po dworcach kolejowych, poczekalniach, halach bankowych, kuluarach, restauracjach, kawiarniach, dancingach, barach i spelunkach. Podsłuchują, prowokują i kontrolują, czy obywatele błagonadzieżni czy nie. Jeżeli nie, wszczynają awanturę, wygłaszają tyrady i wtedy bywa, że dostają często gęsto po zębach i kopnięci w plecy, wylatują za drzwi na „asfalt”.
Na szpicli jest to metoda jedyna. Tylko nie dać sobie imponować i nie dać się sterroryzować takiemu pyskaczowi - szpiclowi.
Szpiclokracji się nie poddawać. Przeżyliśmy już szpicli carskich i prusackich. Wtedy się trzeba było strzec i rozmowy w publicznych lokalach prowadzić półgłosem. Jedni drugim nie ufają. Wszyscy podejrzliwi, zastrachani, przepłoszni, uciekający przed sobą, co chwila palec na ustach kładący: Nuż kto usłyszy? Doniesie? Zadenuncjuje nie daj Boże!”
Gdy to przeczytałem, zdałem sobie sprawę z kilku kwestii. Po pierwsze, mimo małej wojenki domowej, nikt nie zamykał miejsc dających ludziom możliwość zarobkowania. Mam na myśli restauracje, kawiarnie, bary itp. Po drugie dziś kapusiom, szpiclom i im podobnym łatwiej. Idzie taki (albo taka) po ulicy i nagle... rozdziawia japę i wrzeszczy: A gdzie maseczka!!!! Proszę zwrócić uwagę, że używa słowa „maseczka”. Jakie to pieszczotliwe, prawda? Takie zdrobniałe słówko sugeruje, że kawałek szmaty na pysku jest taki miły, iż można nawet rzec - przyjaciel. Nie pomagają tłumaczenia fachowców (takich prawdziwych, którym w ten lub inny sposób nie płacą koncerny), że taka chirurgiczna szmata może zatrzymać wirusa, podobnie jak zamknięcie furtki chmarę komarów. Mało! Gdy napatoczy się taki (taka) na otwarty lokalik, wyciąga telefon i dzwoni, kapuje, sprzedaje prywaciarza. A co? Będzie mnie tu zabijał? Niech mu dojebią! Ale telefon na policję, czy do sanepidu to mało. Bierze i opisuje przeżytą grozę na pejsie, tfuterze, nagrywa na tiktoka. Patrzcie jakim bohaterskim człowiekiem jestem! Podziwiajcie!
Chuj nie bohater! Szpicel, konfident, kapuś, kabel, donosiciel. Nazwanie takich gnidami, wszami czy mendami obraża nawet te ohydne pasożyty... Zatem miał rację Nowaczyński! Po pysku, kopniak w rzyć i won z grona znajomych!

0 komentarze:

Prześlij komentarz