Najbardziej w plecy mają młodzi i młode. To oni i one według Tuska otrzymają pierwsze wypłaty z funduszu emerytalnego w wieku 67 lat. Nie wiem jak Wy, ale ja jej nie doczekam, więc będę zdrowo kombinował aby ZUS-owi oddać jak najmniej. Może inaczej. Żeby ZUS ukradł mi najmniej jak to tylko możliwe.
Obecnie dyskusje o emeryturach toczą się między Tuskiem i Pawlakiem, a media aż się skręcają żeby jednemu albo drugiemu wylizać co nieco. Nie chcą zauważyć, że owe dyskusje są bezprzedmiotowe. Obecnie żaden emeryt nie pobiera z ZUS-u czy KRUS-u pieniędzy, które zostały przez niego albo w jego imieniu wpłacone przez pracodawców do molochów. Emeryci otrzymują pieniądze, które ZUS i KRUS wykradają z kont obecnie pracujących.
Ten system jest chory. Ba, to patologia. Jak uzdrowić system? Na pewno nie poprzez podniesienie wieku emerytalnego. Działanie to spowoduje (uwaga masło maślane), że Fundusze ZUS i KRUS będą dłużej kraść nasze pieniądze. Jedyne wyjście jakie przychodzi mi do głowy, a pewnie nie tylko mi, jest następujące. Pozwolić aby ciężko pracujący ludzie sami oszczędzali na swoją emeryturę. W jednym z wcześniejszych postów wyliczyłem ile kasy można by zaoszczędzić ze średniej krajowej. Pozwolić, żeby sami decydowali o momencie przejścia w stan spoczynku.
Możecie zapytać: co ty gościu pieprzysz? Toż jak będziemy mieć więcej kasy, to ją przepuścimy. W szczenięcych latach pewnie tak. Ale im starsi będziecie, tym więcej oleju napłynie do głów i ockniecie się z amoku wydawania. Obecny konsumpcjonizm, moim skromnym zdaniem, funkcjonuje dzięki pewnej przewidywalności. Konsumenci sądzą, że mają zapewnione środki finansowe na starość, więc nie muszą się specjalnie wysilać z używaniem rozumu. Co miesiąc oddają więc część swoich dochodów systemowi emerytalnemu i pogwizdują. A właściwie pogwizdywali, bo teraz zaczynają się schody. Rządy większości państw żyły i ciągle żyją na kredyt. Taka postawa musiała spowodować kryzys. Sytuacja obywateli Grecji, Portugalii, Włoch, Islandii, Irlandii, Hiszpanii i zapewne niedługo także Polski - zaczyna robić się co najmniej nieciekawa. Nie ma żadnej gwarancji, że za kilkanaście lat emerytury będą wystarczały na oszczędne życie. Wprawdzie rządy gorączkowo poszukują rozwiązań ale póki co wymyśliły jedynie, że trzeba podnieść wiek emerytalny bo jest coraz mniej osób w fazie produkcyjnej.
Muszę zapytać co ma piernik do wiatraka? Gdzie się podziały pieniądze wpłacane do systemów emerytalnych? Czyżby i inne państwa bezczelnie je zajumały i wykorzystały ch...j wie na co? I wreszcie czy nadal ufacie swojemu rządowi?
0 komentarze:
Prześlij komentarz