Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

środa, 29 lutego 2012

Gdy nie warto myśleć

lutego 29, 2012 Posted by Onufry Okowita , No comments

Przekopując się przez kolorowe tygodniki dla kobiet w poszukiwaniu przepisu, który mógłbym wykorzystać do przygotowania zjadliwego dania - co jest dość trudne z racji maluśkich zdolności kulinarnych - natknąłem się na alarmujący list do redakcji. Nie chcąc zniekształcić przekazu zacytuję to nad czym zastanawia się Anna J. z Jasła:
"Jak przekonać narzeczonego do tego, by zaczął ze mną rozmawiać o tym co czuje? Wszystko muszę od niego wyciągać jak na przesłuchaniu."
Przyznam, że w pierwszym odruchu zarechotałem niczym kumak. Jednak po chwili przypomniałem sobie, że przecież zachowywałem się bardzo podobnie do owego narzeczonego. Dlaczego nie prawiłem mojej kobiecie komplementów? Dlaczego nie wyznawałem jak bardzo ją miłuję (słowa kocham nie uznaję - jest w moim mniemaniu okropne)? Dlaczego nie dzieliłem się rozterkami? Niemała zagwozdka. Dla takiego prostego chłopka jak ja oczywistością było, że gdyby mi się nie podobała, nie przytulałbym jej czy nie sadzał sobie na kolana. Poza tym nie wyobrażam sobie miłosnych zapasów bez uczucia. A rozterki starałem się zostawiać za drzwiami. Po co zatruwać atmosferę? Wydawało mi się to logiczne. Poza tym jestem przecież mężczyzną a nie bawidamkiem w stylu metroseksualnych Christianów Ronaldów itp.
Z drugiej strony nie oglądam latynoskich seriali obyczajowych ani tych w stylu "Seks w wielkim mieście" czy "Gotowe na wszystko". Wystarczy gdy w amerykańskim filmie, który określony został jako thriller mąż powtarza swojej żonie "I love you" co kilka minut. Tfu! Może dlatego jestem admiratorem japońskiego kina samurajskiego?
A może wytłumaczenie jest jeszcze bardziej prozaiczne? Pisałem wprawdzie w jednym z wcześniejszych postów, że jestem mizoginem, ale zapewne w głębi ducha czekam na przebudzenie. Aby ujrzeć kobietę i bach! Po mnie!
Straciłeś głowę chłopie. Śmigasz z kwiatami, zapraszasz do restauracji, zamiast oglądać film ściskasz ją za rękę i wpatrujesz się w półmroku w jej cudne, umiłowane oblicze. Słowem nie możesz żyć bez myślenia o tej jedynej.
I przede wszystkim nie analizujesz, w którym momencie jej niedoskonałości przerodzą się w wady, a te z kolei zaczną powodować wybuchy złości i w rezultacie wrzasków. A potem miesiące problemów z oddychaniem.
A zatem nie warto rozmyślać chłopie. Bo to niczym dobrym się nie skończy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz