Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

niedziela, 26 lutego 2012

Pod górkę

lutego 26, 2012 Posted by Onufry Okowita , , 2 comments

Ładnych kilka lat temu "zgłosiłem się na ochotnika" zgodnie z sugestią prof. Ujdy werbować narybek na nasz kierunek. Na szczęście "ochotników" było więcej i nie musiałem stać całych dwóch dni w holu Wydziału Ekonomicznego, gdzie wtedy odbywały się Dni Otwarte. Towarzyszyła nam grupka studentów z reaktywowanego na potrzeby akredytacji Koła Naukowego Bibliologów. Rozdawali ulotki wydrukowane metodą całkowicie chałupniczą i odpowiadali na większość pytań zainteresowanych tym jakże przyszłościowym kierunkiem studiów. W związku z tym nie musiałem zbyt często używać otworu gębowego. Nie sposób było jednak uniknąć wymiany zdań z naszymi studentami a głównie z niejakim Marcinem B. ksywa Buccio. Takoż rozmowa zeszła na kwestie obecności krzyży w urzędach, salach lekcyjnych itp. Zapytałem owego zagorzałego katolika dlaczego innowiercy i ateiści muszą cierpieć skoro Polska jako państwo jest neutralna światopoglądowo. Odpowiedział krótko: "Bo jest nas więcej".
Ta właśnie scenka stanęła mi przed oczami, gdy na piątkowym spotkaniu padł temat poszanowania przez wierzących praw niepokornych wolnomyślicieli.
Bo jest ich więcej! Dlatego w parlamencie wisi krzyż. Dlatego w szkołach i przedszkolach odbywają się lekcje religii. Dlatego bez większego problemu komisja majątkowa przyznawała klerowi coraz to nowe nieruchomości i gruntów. Dlatego Mieszko ze swym dworem przyjął chrzest, a Chrobry wypleniał starą religię.
Na spotkaniu pojawiła się również kwestia zastanawiających postaw większości rodziców wyzwalających się w ostatnich latach spod wpływu religii. Sprawa jest jak najbardziej drażliwa, bo z jednej strony rodzice chcą wychować dzieci w duchu niezależności, z drugiej wpływ społeczeństwa jest straszliwy. Co powiedzą rodzice, wujostwo, sąsiedzi czy przyjaciele? Co będzie, gdy nie weźmiemy ślubu w kościele? Gdy nie ochrzcimy dzieci? Gdy nie będą miały I komunii? Problem bezpośrednio mnie jeszcze nie dotyczy i nie wiem czy będę miał okazję zaznać takich rozterek (mizogin ze mnie). Nie zmienia to jednak faktu, że chciałbym zacisnąć kułak i wymachując przed nosami moherowych oddziałów stojących na straży moralności i prawomyślności zakrzyknąć:
- Kij wam w ucho. Zajrzyjcie pod swoją kołderkę obłudne owieczki. A od nas wara!
Każda publikacja w tygodnikach opinii typu Wprost, Newsweek i Polityka pokazująca nieprawość kleru to drobny kroczek w kierunku wolności do życia bez obłudy i wolności od zawistnych oczek. Wprawdzie poddani kleru zwierają szeregi i wrzeszczą, że prowadzą nagonkę na podobnych do Bonieckiego, Nergala, Rabczewskiej i Nieznalskiej w obronie wyznawanych przez siebie wartości, ale nie trafia do ich zakutych łbów jedna podstawowa sprawa.
Karzecie nam odwracać wzrok od krzyży zawieszonych na ścianach urzędów publicznych, a sami nie potraficie odwrócić wzroku czy słuchu od głosu sprzeciwiającego się wam?
Uff, wnerwiłem się!

2 komentarze:

  1. Bardzo dobry tekst. Popieram. Nie ma co się denerwować. Ja się cieszę już choćby z tego, że możemy o tym pisać i mówić. Ze już nas nie palą na stosach i nie umieramy w lochach inkwizycji.
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiedza niekompletna, bo niedostępna dla niewtajemniczonych. Koło istniało jeszcze na początku lat 90-tych (tu się mogę trochę mylić, bo w momencie rozpoczęcia przeze mnie studiów w 1995 roku już sczezło). A co do studenckiej inicjatywy to była ona silnie pobudzana. Byłem przy rozmowie, w której wyrażono głośno pomysł aby studenci reaktywowali koło. Zmieniono przy tym nazwę na właśnie KNB. Była ona zresztą myląca odrobinę, bo nawet twórca pierwszej wersji strony wykonał fajny animowany napis we fleshu: Koło Naukowe Biologów, więc trzeba było robić nową. Swoją drogą pozdrawiam Go :)

    OdpowiedzUsuń