Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 2 marca 2012

Po co piszę bloga?

marca 02, 2012 Posted by Onufry Okowita 3 comments

Właściwie po co zużywam dziennie jakieś 30 - 40 minut? Mógłbym w tym czasie przeczytać ładnych kilka stron interesującej książki, czy lubianego tygodnika. Mógłbym posiedzieć w fotelu i powgapiać się w szklane okienko z gadającymi głowami, albo powalczyć z Saracenami w Medieval Total War. Albo robić tysiące innych rzeczy. A wklepuję wydumane w ciągu dnia myśli do wordpada, a potem wklejam skopiowaną zawartość do okienka bloggera. Po co?
Ano żeby wyrzucić z siebie gorycz, którą cierpliwie każdego dnia wlewają do zawartości mojej czaszki politycy i urzędasy za pośrednictwem załganych mediów. Wystarczy włączyć radio i wybrać trójkę, która na pierwszy rzut ucha wydaje się być najprzyjaźniejsza dla takich ramoli jak ja. Niestety nie jest wolna od polityki, zaś redaktorzy - z niewielkimi wyjątkami - przemycają, ukryty całkiem nieźle, pogląd na świat obcy wolnościowcom. Zapytacie pewnie: a to nie ma innych stacji? Odpowiem, że musicie żartować. RMF, Zetka, czy Eska? Musiałby mnie ktoś zdrowo pieprznąć w głowę maczugą i pozbawić całkowicie słuchu. Takiego ścierwa słuchać w życiu nie będę. Zaś Dwójki trzeba słuchać, nie słyszeć! Z powyższego wynika, że pierwszym powodem do pisania jest frustracja. Bez wentyla w postaci bloga oczadziałbym błyskawicznie.
Drugi powód to chęć podzielenia się doświadczeniami i wspomnieniami, które kisiłem w sobie nawet podczas niezbyt częstych sesji chlania wódy. Dopóki pracowałem na UMCS, nie mogłem puścić pary z gęby. Życzliwi czekali. Teraz mam to w życi i z przyjemnością opisuję czasem wyczyny tych cudaków, którzy uśmiechając się promiennie - knują i budują koteryjki.
Przez 10 lat w większym lub mniejszym (w ostatnim okresie w znacznie mniejszym) zakresie dzieliłem się wiedzą. Teraz też czasem jeszcze budzi się we mnie pedagog. Mamy zatem powód trzeci.
Czwarty to niechęć do religii. Wszelkiej postaci zinstytucjonalizowanej i zbiurokratyzowanej religii. Jedyna słabość to pogaństwo słowiańskie czy nordyckie, które mnie fascynuje i pomalutku pracuję nad czymś, co dotyczyć będzie czasów przed chrztem Polski.
Chciałbym tutaj podziękować tym, którzy dzielą się opiniami na temat wpisów w komentarzach albo na fejsiku, który zwę mordą. Pomysłów nad zmianą kolorystyki nie biorę poważnie (to do Michała Ł.). Nazwę wymyśliłem w przypływie impulsu, jednak trzymam się jej z całej mocy przydużych mięśni, zatem kolorystyka musi pasować do czarnowidztwa prezentowanego w moich porykiwaniach (Kłapouchy się kłania uniżenie). Nigdy nie widziałem różowego osła, a Wy? Wielkie dzięki za wsparcie wyrażane słowami lub lajkowaniem. Ia, ia, ia!!!


3 komentarze: