Ciekawym jak długo rocznica śmierci 96 pasażerów, oj przepraszam, jednego pasażera w postaci brata prezesa, będzie powodowała podobne scysje. Chyba wszyscy interesujący się polityką obywatele naszego pięknego kraju wyrobili sobie zdanie na temat śmierci prezydenta. Nie będzie zatem niczym dziwnym, gdy ogłoszę, że też sobie takie zdanie wyrobiłem. Ba nawet przewidziałem, że samolot z "najważniejszymi" osobami naszego kraju ulegnie tragedii. Nie pamiętam kiedy to dokładnie było (luty albo marzec 2010), ale pamiętam okoliczności owej przepowiedni. Otóż dyskutowaliśmy ze studentami na temat filmu "11 września - niewygodne fakty", gdy zadałem im pytanie: "A wyobrażacie sobie co by się działo gdyby samolot z naszym prezydentem uległ awarii nad Białorusią albo Rosją?" A może to było: "gdyby został zestrzelony"? Patryk pamiętasz jak to było?
Nastąpiła lekka konsternacja pośród studenckiej braci, niemniej w ten sposób, przynajmniej mam taką nadzieję, wstrząsnąłem bracią delikatnie. I jakież było moje zdziwienie, gdy 10 kwietnia o poranku odebrałem telefon od mojego druha Józka. Od razu przyszło mi do głowy, że wykrakałem, że znowu nie potrafiłem w odpowiedniej chwili zamknąć otworu gębowego!
Niemniej, gdy usłyszałem, że za sterami siedział pilot, z którym nieżyjący prezydent darł koty o lądowanie w Gruzji, i że nad lotniskiem stała mgła a niedługo przed zderzeniem z brzozą prezes dzwonił do brata, przyszła do mojego chorego umysłu pewna myśl. Zastanawiałem się mianowicie kto najwięcej skorzystał na śmierci Lecha Kaczyńskiego.
Nie popadałem w rozpacz, bo po prostu nie lubiłem sporej grupy spośród zabitych. Szczerze żałowałem załogi, gości ze służb i może jeszcze kilku osób z SLD. Nie dałem okolicznościowej fotki ze wstążeczką na nk ani fejsiku i nie wylewałem krokodylich łez jak miliony rodaków.
Kto zatem najbardziej skorzystał na katastrofie? Wystarczy tylko odpowiedzieć sobie na te pytania: Jaka była prezydentura Lecha Kaczyńskiego? Jak układały się pierwsze sondaże przed wyborami? Czy miał szanse na reelekcję? Gdy już sobie na nie odpowiedziałem, zacząłem podejrzewać, że o prezydenturę będzie walczył prezes i na dodatek może wygrać. Im bliżej wyborów, tym bardziej prawdopodobny stawał się ten scenariusz. A gdy usłyszałem, że po drugiej turze wyborów w pewnym momencie na prowadzenie wyszedł prezes, przeżyłem małą tragedię. Pomyślałem, że jednak będę musiał uciekać za granicę, bo tu się nie da żyć. Stało się inaczej.
Kto zatem prezesie Kaczyński rzeczywiście skorzystał na śmierci pańskiego brata? Hmmm?
0 komentarze:
Prześlij komentarz