Zadałem sobie niedawno pytanie: kiedy człowiek staje się frustratem? W swoich oczach zapewne w chwili mocnego zwątpienia. Niejednokrotnie bowiem przychodzi taki moment, w którym zaczyna brakować psychicznej mocy. Wszędzie dookoła pełno fałszywych gąb, z których aż kipi dulszczyzna. A ich posiadacze czekają tylko żeby przyjebać psychicznie innemu, zgnoić czy zdeptać odmieńca. Przed oczami staje mi filmik, który robił furorę w sieci podczas apogeum popularności Ligi Polskich Rodzin.
Muszę przyznać, że taka otwartość jest raczej rzadka. Zazwyczaj akcja obrabiania dupy przebiega za plecami innego. Na co dzień jowialny uśmiech, który zmienia się w opluwanie w odpowiednim gronie.
Dlatego chyba powinienem zmienić to pytanie z początku na: kiedy większość widzi w człowieku frustrata? O i tu pozostaje pole do popisu. Wszyscy zadowoleni z życia ze zdziwieniem patrzą na działalność tego/tej, który/a się nie zgadza na sposób w jaki funkcjonuje świat. Zastanawiają się po co ten/ta się wygłupa? Przecież ta pisanina nic nie zmieni!
No właśnie nie zmieni, bo zadowoleni ze zgromadzonych przedmiotów i kont w banku stanowiących ich treść życia, mają ów świat za nic. Dopóki jest kasa, jest życie. Ale wystarczy, że coś pieprznie jak w Irlandii, Grecji, Hiszpanii, Portugalii i nagle ci zadowoleni z życia budzą się. Przedmioty znikają a konto w banku kuleje. Wtedy zaczynają rozumieć co też ten cholerny frustrat chciał im wytłumaczyć. Walą się w baniaki i zawodzą: czemu to byli tacy mało przewidujący? I co ma wtedy ten pogardzany dotąd frustrat powiedzieć? Dojebać im? Zgnoić? Zdeptać?
0 komentarze:
Prześlij komentarz